środa, 30 września 2015

Filoislamiści pomagają. Tylko najsilniejszym

   Wnerwił mnie nie na żarty spotkany kolega – lewicowiec.

   Bo zaczął mieć mi za złe, że nazywam „pożytecznymi idiotami” zwolenników goszczenia w Polsce imigrantów z państw muzułmańskich. Zarazem nawet nie próbował zadeklarować przyjęcia choćby jednego z nich na własny koszt. Jego humanitarnego ponoć sumienia nie poruszyło też moje stwierdzenie, że w pierwszej kolejności powinniśmy umożliwić powrót do ojczyzny rodakom – repatriantom z Kazachstanu czy Ukrainy (naprawdę jesteśmy im coś dłużni!). Odpornemu i na ten argument próbowałem jeszcze uświadomić, że z Syrii czy Iraku udaje się uciec tylko najsilniejszym (najbogatszym), natomiast najsłabsi (najbiedniejsi) nie mają w realiach wojny domowej żadnych szans na czyjąkolwiek pomoc i tym samym na uratowanie swego życia.  

   I tak gadał dziad do obrazu…

Tango z dziurą w zębach

   Kiedy w 1974 w Augustowie poznałem moją przyszłą żonę Ewę, tworzyła ona artystyczny duet z koleżanką ze studiów w łódzkiej uczelni muzycznej. Akompaniowała na pianinie śpiewającej Krysi Pasik.

   Jednym z przebojów z ich repertuaru była piosenka pt. "Tango z dziurą w zębach". Słowa brzmiały następująco:

   I.

   To był piątek, a może sobota,

   Nie pamiętam już - wiem, że jakiś szary dzień,

   I czekała mnie zlecona robota,

   A tu ból snujący się jak cień.

   Twarz mi spuchła po prostu jak balon,

   Więc w taksówkę i przychodni mijam próg,

   A za progiem w białym kitlu on jak anioł,

   I powiedział: "Proszę otworzyć usta" - i…

   Refren:

   Tango z dziurą w zębach,

   Wiertarką wygrywał w mych ustach.

   Tango z dziurą w zębach,

   Wiercił piątkę dolną, może szóstkę.

   Tango z dziurą w zębach,

   Ach to tango - symbol mej miłości!

   Tango z dziurą w zębach,

   Ten szum wiertarki, szum rozkoszy i radości!

   II.

   I co sobota sam na sam w gabinecie,

   Upływał nam kwadrans po kwadransie,

   Siostra zatopiona gdzieś w gazecie,

   Ja na fotelu w erotycznym trwałam transie.

   Oddawałam mu swą szczękę ząb po zębie,

   W myślach oddawałam mu swe ciało,

   I zatopiona w fotela miękkie głębie,

   Prosiłam cicho, aby mniej bolało.

Refren:

   Tango z dziurą w zębach itd., jw.

   III.

   Lecz wiadomo jak zdradliwy jest mężczyzna!

   Z mym aniołem inaczej nie było.

   Dziś od progu spojrzał na mnie jak trucizna,

   I wiedziałam już, że coś się wydarzyło.

   A on rzucił tylko wzrokiem w moje usta,

   Po czym stwierdził: "Tak nie może dłużej trwać!".

   Moje serce zamroziła zimna pustka,

   I padł wyrok: "Trzeba rwać!".

   Refren:

   Tango z dziurą w zębach,

   Już nie będzie wiertarką grał w mych ustach.

   Tango z dziurą w zębach,

   Jak w mej szczęce, tak i we mnie jest pustka.

   Tango z dziurą w zębach,

   Dziś zabija me radości i tęsknoty.

   Jedno tylko mnie pociesza:

   Na to miejsce wstawię sobie nowy - złoty!

wtorek, 29 września 2015

"Słowo Polskie" między Breslau a Wrocławiem

   Jeśli dziś wtorek, to w „Gazecie Wrocławskiej” cotygodniowa wkładka z przetłumaczonymi na polski publikacjami z przedwojennego „Breslauer Zeitung”. Jestem jak najbardziej za takim przypominaniem historii mojego rodzinnego miasta.

  W lekturze przeszkadza mi jednak świadomość, że między „Breslauer Zeitung” a „Gazetą Wrocławską” istniał tu od 1946 dziennik „Słowo Polskie”. Dopóty, dopóki w 2004 nie zlikwidowali go Niemcy z koncernu medialnego Verlagsgruppe Passau z Bawarii.

   Trochę na przekór temu faktowi, od ponad dwóch lat we Wrocławiu wydawany jest miesięcznik „Odrodzone Słowo Polskie”. Przed paroma miesiącami zgodziłem się je współredagować. Sam zadecydowałem, by za drukowane w nim moje teksty nie płacić mi ani grosza wierszówki. Dorabiać do emerytury nie muszę, pomóc podtrzymującym tradycję kolegom - chcę.

środa, 23 września 2015

Kto rano wstaje, ten ma zły humor

   Jestem tzw. rannym ptaszkiem, ale budzę się już o trzeciej niezwykle rzadko. Dziś przyspieszyłem swoją codzienną reanimację, by świadkować niepowodzeniu – niestety – polskich siatkarzy na maratońskim turnieju w Tokio. Wystarczyła jedna porażka z Włochami w ostatnim z 11 meczy, by przegrać zarówno Puchar Świata, jak i kwalifikację na przyszłoroczną olimpiadę w Rio de Janeiro (w cud, czyli w zwycięstwo Argentyny nad USA, nie wierzę). Life – sportowe zwłaszcza – is brutal…

   A propos Tokio, dla poprawy kiepskiego humoru: wiecie, dlaczego Japończycy są od nas bogatsi? Bo zaczynają pracować sześć godzin wcześniej.

   A wiecie, po co Donald Tusk wstaje już o szóstej? Po to, by dłużej nic nie robić  (poprzednio jako leniwy z natury szef rządu III RP, teraz jako król – li tylko malowany – Europy).

   PS. Cudu nie było...

wtorek, 22 września 2015

Wałęsa (nawet on!) już zmądrzał

   Pamiętacie, jak jeszcze niedawno „solidarny” na pokaz 72-latek Lech Wałęsa deklarował w telewizji, że zaprosi do swojego domu w Gdańsku rodzinę uchodźców z Bliskiego Wschodu, zapewniając im zakwaterowanie i wyżywienie? Rwał się nawet do gotowania dla nich.

   Teraz tłumaczy, że na taką gościnność nie zgodziła się żona Danuta. A i on sam szybciutko zmądrzał – co wynika z wywiadu udzielonego izraelskiej gazecie „The Jerusalem Post”, zacytowanego przez dzisiejszy „Super Express”.

   – Rozumiem, dlaczego Polska i Europa obawiają się napływu emigrantów - powiedział m.in. – Przybywają z miejsc, w których ścina się ludziom głowy. Jesteśmy zaniepokojeni, że to samo stanie się z nami. Oglądając w telewizji uchodźców zauważyłem, że wyglądają lepiej niż my. Są dobrze odżywieni i ubrani, może nawet bogatsi od nas.

   Wałęso, pokojowy noblisto, jeśli chcesz pan być naprawdę humanitarny, to przyjmij chociaż rodzinę repatriantów z Ukrainy albo Kazachstanu, od dawna marzących o powrocie do ojczyzny przodków! Oni na pewno są biedniejsi i nikogo z dobrodziejów nie zdekapitują.

poniedziałek, 21 września 2015

Pożyteczni idioci i mądrzy przed szkodą

   Coraz bardziej zaniepokojony widmem islamizacji państw Unii Europejskiej, otwieram niniejszym dwie listy rankingowe.

   Na mojej liście pożytecznych idiotów przodują Niemcy (z kanclerz Angelą Merkel na czele) i Chorwacja. Jak szybko zaczęły zapraszać arabskich imigrantów, tak równie prędko zamykają przed nimi swoje granice.

   Natomiast na liście mądrych przed szkodą miejsca na szczycie należą się Węgrom (z premierem Viktorem Orbanem) i Czechom. Pierwsi dzielnie próbują zatamować falę tychże imigrantów przez zalewem nią Europy (w tym Niemiec), drudzy – grożą skargą do luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości w przypadku zatwierdzenia przez unijną większość przymusowych kwot przyjmowania przez członków brukselsko-strasburskiej wspólnoty niechcianych gości z Bliskiego Wschodu (przeważnie antychrześcijańskich muzułmanów).

   Na której liście znajdzie się Polska?

"Gazeta Wyborcza" lepsza od "Trybuny Ludu"

   Nie przypuszczałem, że któryś tytuł prasowy w III RP okaże się w swych publikacjach bardziej propagandowy i manipulatorski od PRL-owskiej „Trybuny Ludu”. Wygląda na to, że coraz skuteczniej daje radę „Gazeta Wyborcza”. Wystarczy poczytać, jak jest tendencyjnie jednostronna w opisywaniu tubylczej sceny politycznej. Ostatnio dziennikarze Adama Michnika, skądinąd uważający siebie za arbitrów elegancji, znów przekroczyli granicę przyzwoitości, nazywając Zjednoczoną Lewicę „ZLewem”. Skoro tak, to dla mnie skrót „GW” przestaje oznaczać: „Gazeta Wybiórcza”, a zaczyna – „Gówno Warta”. Pardon, ale ja tylko równam do poziomu wiodącego organu me(n)dialnego POmuchów.

   PS. Informuję uprzejmie ewentualnych polemistów, że nie jestem członkiem żadnej partii i w najbliższych wyborach parlamentarnych nie zagłosuję na żadną z nich, z SLD i PiS-em włącznie.

sobota, 19 września 2015

Chyba się starzeję :)

   „Hi” - zagadnęła mnie na fejsbuku niejaka Oriea Evita Gomez. Ja ani słowa odzewu. „Halo” – zaczepiła raz jeszcze. Ja znów nic.

   Czyżbym był nieczuły na wdzięki pięknej – co było mogłem zobaczyć na załączonym zdjęciu – nieznajomej? Ależ skąd! Wolę jednak nie kusić losu. Mam swoje lata i świadomość, że młódki na samą moją diabelską urodę już nie polecą.

Jak to się powiadało w kawalerskich czasach i co z każdym przeżytym rokiem staje się coraz bardziej aktualne? Masz powodzenie, jak tramwaj w Boże Narodzenie...

piątek, 18 września 2015

Oni są za imigracyjnym dyktatem

   Zapamiętajmy nazwiska czworga polskich eurodeputowanych: Michała Boniego, Danuty Huebner i Róży Graefin von Thun und Hohenstein z Platformy Obywatelskiej oraz obecnie bezpartyjnej Lidii Geringer de Oedenberg (wybranej z poparciem Sojuszu Lewicy Demokratycznej). Ten kwartet głosował wczoraj w Parlamencie Europejskim za przymusowym rozdziałem uchodźców z Syrii, Iraku i innych państw islamskich między kraje członkowskie Unii Europejskiej.

   Jest mi przykro zwłaszcza z obecności na tej liście bardzo pracowitej w Strasburgu, widocznej na zdjęciu wrocławianki de Oedenberg. Nawet mimo mojej wdzięczności dla niej za niegdysiejszą pomoc prawną w sądowej sprawie (wygranej) przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, protestuję dziś przeciwko poparciu przez nią (i przez troje pozostałych wymienionych posłów) możliwości odgórnego narzucania Polsce liczby uchodźców wymagających przyjęcia.

czwartek, 17 września 2015

Imigranci ominą Polskę?

   Cała moja nadzieja na uchronienie Polski przed islamizacją nie w tubylczych władzach, lecz w muzułmańskich imigrantach. Liczę, że nie są oni tacy głupi, by zdecydować się na masowe osiedlanie w kraju, w którym tzw. socjal jest znacznie uboższy niż w większości innych państw Unii Europejskiej – z Niemcami na czele. Żaden to dla przybyszów przywilej, że dostaną tu więcej niż mogą zamarzyć śniący o powrocie do ojczyzny repatrianci, czy klepiący biedę bezdomni, bezrobotni, emeryci i niepełnosprawni. Nie bądźmy aż tak okrutni wobec arabskich uciekinierów i nie skazujmy ich na przymusowy pobyt u nas, w państwie nieprzyjaznym nawet dla swoich rodowitych obywateli!

środa, 16 września 2015

Łapię za słówka

   Dostało się od premier Ewy Kopacz prezydentowi Andrzejowi Dudzie za mówienie prawdy o Polsce poza jej granicami. Bo w Niemczech stwierdził, że Polska nie jest państwem sprawiedliwym dla swych obywateli, zaś w Wielkiej Brytanii poradził rodakom – emigrantom zarobkowym, by do Polski jeszcze teraz nie wracali.

   Kopacz zapewnia, że ona na obczyźnie mówi o swojej ojczyźnie tylko dobrze. Bo „ja Polskę kocham” – szczytowała publicznie i patriotycznie.

   Przekaz jest oczywisty: Duda swego kraju nie kocha. U mnie jednak skutek był odwrotny od zamierzonego: pomyślałem, że pewnie darzy miłością nade wszystko Polaków.

   Gdybym przeprowadzał wywiad z Kopacz – zapytałbym ją, czy III RP kocha jej polityczny promotor Donald Tusk. Bo wprawdzie powiedział kiedyś, że „Polska to nienormalność”, ale może go „usprawiedliwiać” fakt, że wyraził to na forum krajowym.

   Widzę i słyszę Kopacz, myślę – Kali. Wolę zagraniczną szczerość pana prezydenta niż tubylczą obłudę (zgodną z porzekadłem, że nie kala się własnego gniazda) pani premier.

poniedziałek, 14 września 2015

Pożyteczny idioto, plisss...

   Czcigodni pożyteczni idioci, w leninowskim tego komplementu rozumieniu!

   Nie zapraszajcie do katolickiej Polski, w imieniu moim i podobnie myślących obywateli, islamskich obcokrajowców, dla których prawem nadrzędnym jest szariat.

   Nie głosujcie w wyborach parlamentarnych na tych polityków, którzy wam najwięcej obiecują, bo poniewczasie znów będziecie narzekali, że kolejny raz daliście się oszukać przez „onych”.

  Tylko o to proszę.

niedziela, 13 września 2015

Macierewiczów (Miodowiczów, Tusków) dwóch

   O co tyle hałasu po odkryciu przez media, że w nowym Sejmie może zasiadać para posłów Macierewiczów? Jeden – Antoni – z Prawa i Sprawiedliwości, drugi – Adam – z Platformy Obywatelskiej. Jeśli obaj kuzyni zostaną demokratycznie wybrani, niech się dzieje wola elektoratu ich macierzystych partii. Postronnym nic do tego.

   Przypomnę, że bywały w Sejmie bardziej zaskakujące duety rodzinne. Pamiętacie Miodowiczów: Alfreda (przewodniczącego komuszego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych) z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i jego syna Konstantego (działacza PRL-owskiej opozycji demokratycznej) z Akcji Wyborczej „Solidarność”?

   Mnie bardziej zniesmacza pozarodzinny sposób wykorzystywania znanego nazwiska w celu załapania się do Sejmu. Myślę choćby o niejakim Łukaszu Tusku, który w wieku 22 lat został najmłodszym posłem w historii III RP i jest parlamentarzystą PO już drugą kadencję.

   Nie jego „wina”? Owszem, to sprawka głosujących. Nie śmiem wymagać od nich, by znali np. różnicę między Radą Europejską a Radą Europy. Jednak mam prawo upominać się, aby przynajmniej nie mylili Łukasza z nijak z nim niespokrewnionym Donaldem Tuskiem.

sobota, 12 września 2015

Politycy testują inteligencję wyborców

   Obywatelu, nikt nie da ci tyle, ile prominenci rządzącej Platformy Obywatelskiej – zestresowani widmem porażki w wyborach parlamentarnych – obiecują! Najwidoczniej liczą na głosy półgłówków, mamiąc ich likwidacją składek na ZUS i NFZ z jednoczesnym obniżeniem podatku PIT.

   Aż dziw, że PO nie poszła na całość i nie obwieściła gotowości uszczęśliwienia każdego Polaka osobistą drukarką pieniędzy. Za jednym zamachem zlikwidowałaby bezrobocie i biedę, czyniąc z nas wszystkich producentów banknotów na potrzeby własne.

czwartek, 10 września 2015

Deklaracja humanitarna

   Za pośrednictwem fejsbuka dostałem zaproszenie na pikietę pod hasłem „Uchodźcy mile widziani”, organizowaną 12.09.2015 we Wrocławiu. Dziękuję, nie skorzystam - czułbym się tam, jak pożyteczny idiota.

    Moje stanowcze „nie” masowemu osiedlaniu się islamskich imigrantów w Polsce! Chętnie natomiast mogę im - wolącym przecież żyć w Niemczech, gdzie są pustostany liczone w milionach i jest zapotrzebowanie na siłę roboczą - pomóc finansowo.

wtorek, 8 września 2015

Komorowski i senatorzy dłużnikami podatników

   Mam pomysł na referendum, które z pewnością miałoby minimum 50-procentową frekwencję i tym samym zobowiązałoby rządzących do wykonania woli narodu. Wystarczy zapytać obywateli, czy były prezydent państwa Bronisław Komorowski i popierający go senatorzy Platformy Obywatelskiej powinni oddać zmarnotrawione przez nich 100 milionów zł z kasy publicznej. Dotyczy to oczywiście kosztów niewydarzonego referendum z 6.09.2015, w którym głosowało zaledwie 7,81 proc. uprawnionych. Dość bezkarnego szastania pieniędzmi podatników! 

   Stracimy kolejne 100 mln? Jeśli Komorowski i senatorzy PO musieliby oddać tyle samo, wyszlibyśmy na zero.

poniedziałek, 7 września 2015

Dylemat

   Pomożecie mi rozstrzygnąć, kto demonstruje w internecie większą głupotę: lajkujący pomysł utworzenia w Auschwitz pensjonatu dla uchodźców z Syrii, czy głosujący za wpuszczeniem do Europy islamskiego konia trojańskiego? W swojej bezradności wobec jednych i drugich, obstawiam remis.

sobota, 5 września 2015

Prezydenci czytają, naród słucha

   No proszę: prezydent RP Andrzej Duda kontynuuje inicjatywę swojego poprzednika. W ramach dzisiejszego, czwartego już, dorocznego „narodowego czytania”, osobiście zacytował fragmenty „Lalki” Bolesława Prusa. Wcześniej Bronisław Komorowski zachęcał kolejno do lektury „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, „Zemsty” Aleksandra Fredry i „Potopu” Henryka Sienkiewicza. Super.

   Aby nie popaść w euforię, przypomniałem sobie pewien dowcip z samego życia wzięty: 

   Żona prosi męża, by coś dziecku poczytał. Tatuś bierze gazetę i zaczyna: „Niemcy – Polska trzy do jednego…”. 

   To oczywiście wersja maksymalnie zaktualizowana.

Moje trzy pytania (niereferendalne, do rządzących)

   Dlaczego azylem dla imigrantów – arabskich islamistów ma być Polska, a nie bogatsze od niej kraje muzułmańskie albo Stany Zjednoczone (współwinne wojen na „biznesowym” dla nich Bliskim Wschodzie)?

   Dlaczego tym uchodźcom Polska ma zapewnić osiedlenie się (nie w żadnych obozach, lecz w normalnych mieszkaniach), skoro nie stać nas na repatriację wszystkich rodzin rodaków z państw posowieckich, którzy znaleźli się tam przymusowo, a teraz chcą powrócić do ojczyzny przodków? 

   Dlaczego w imię nierozsądnej i krótkowzrocznej poprawności politycznej w Polsce ma wzrosnąć zagrożenie terroryzmem ze strony nieproszonych gości, wśród których nie brak zdeklarowanych wrogów chrześcijan? 

   Szanowni zwolennicy pomocy imigrantom i miłośnicy solidarności międzyludzkiej, ja tylko pytam. Nie ukrywając zaniepokojenia negatywnymi skutkami nadmiernej otwartości na „obcych”. 

   PS. Szczęście, że Polska dla bliskowschodnich imigrantów, głównie z Syrii i Libii, nie jest wśród krajów ich marzeń. Nieszczęście, że wojen, przed którymi oni uciekają, nie da się po prostu przerwać.

piątek, 4 września 2015

Demokracja znaczy władza... Platformy Obywatelskiej

   Nikt nie wymyślił ustroju politycznego bardziej ludzkiego i sprawiedliwego niż demokracja, chociaż również i ona ma swoje wady. Podstawową jest fakt, że decyduje w niej prosta arytmetyka – np. dwóch meneli wygrywa z pojedynczym profesorem w każdym głosowaniu.

   Demokrację po swojemu próbuje uskuteczniać rządząca III RP Platforma Obywatelska. Za jej sprawą 6.09.2015 przeprowadzone zostanie kosztowne referendum z pytaniami wykombinowanymi jednoosobowo i naprędce przez Bronisława Komorowskiego. Bo taką miał zachciankę, gdy usiłował – nieskutecznie – przedłużyć swoją prezydenturę. Natomiast 25.10.2015 nie będzie tańszego (proponowanego razem z wyborami parlamentarnymi) referendum z pytaniami, pod którymi podpisało się ok. 6 mln osób. Bo senatorowie z partii Ewy Kopacz uznali te głosy za niewarte poparcia. 

   Niech żyje demokracja wedle organizacji podkreślającej w nazwie swoją obywatelskość!

środa, 2 września 2015

Duży rozmiar

   Czy wiecie, że dziś (2.09.2015) obchodzimy Dzień Dużego Rozmiaru? Wielkości buta też.

   Gdy tylko dowiedziałem się o tym z fejsbukowego profilu mojego starego znajomego – Zygmunta Korzeniewskiego, spontanicznie napisałem tam w komentarzu:

   „Dzień Dużego Rozmiaru to święto polityków – kandydatów na (p)osłów, którym kochający ich wyborcy domalowują na plakatach dymki z napisem: "Jestem kawał ch...". Na swoim profilu FB zacytowałbym bez wykropkowania, gościnnie nie chcę się wyrażać”. 

   U siebie dodam, że widziałem taki ubogacony plakat z podobizną pewnego współzałożyciela „Solidarności”. Aby ukrócić sensowne skądinąd domysły, oświadczam, że nie był to ani Lech Wałęsa, ani Bogdan Borusewicz…