– Mnie też.
Komuż to ja z żoną w ogóle nie współczujemy?
Amatorom sylwestrowo-noworocznych fajerwerków, którzy wystrzeliwują je bez
zachowania należytej ostrożności. Głupota skutkuje obrażeniami ciała, w
najszczęśliwszym razie poparzeniem. Nazywanie tego „rozrywką” nabiera
podwójnego znaczenia (bo bywa, że podczas tej „zabawy” temu i owemu rozrywa to
i owo). I jeszcze te przerażone hukiem zwierzęta domowe…
Co napisawszy, nie mogę się powstrzymać od
krytyki władz mojego miasta, które wznosząc hasło „Wrocław bez strzałów”,
postanowiły zrezygnować z tradycyjnego pokazu ogni sztucznych o północy z 31 grudnia
na 1 stycznia. Oczywiście pod pretekstem troski o pieski i kotki. Cały świat
będzie iluminował niebo, tylko w Europejskiej Stolicy Kultury 2016 będzie na
nim ciemno jak w dupie u Murzyna (sorry za niepoprawność
obyczajowo-polityczną). Nie te fajerwerki szkodzą zwierzętom – i ludziom też –
najbardziej!