sobota, 5 września 2015

Moje trzy pytania (niereferendalne, do rządzących)

   Dlaczego azylem dla imigrantów – arabskich islamistów ma być Polska, a nie bogatsze od niej kraje muzułmańskie albo Stany Zjednoczone (współwinne wojen na „biznesowym” dla nich Bliskim Wschodzie)?

   Dlaczego tym uchodźcom Polska ma zapewnić osiedlenie się (nie w żadnych obozach, lecz w normalnych mieszkaniach), skoro nie stać nas na repatriację wszystkich rodzin rodaków z państw posowieckich, którzy znaleźli się tam przymusowo, a teraz chcą powrócić do ojczyzny przodków? 

   Dlaczego w imię nierozsądnej i krótkowzrocznej poprawności politycznej w Polsce ma wzrosnąć zagrożenie terroryzmem ze strony nieproszonych gości, wśród których nie brak zdeklarowanych wrogów chrześcijan? 

   Szanowni zwolennicy pomocy imigrantom i miłośnicy solidarności międzyludzkiej, ja tylko pytam. Nie ukrywając zaniepokojenia negatywnymi skutkami nadmiernej otwartości na „obcych”. 

   PS. Szczęście, że Polska dla bliskowschodnich imigrantów, głównie z Syrii i Libii, nie jest wśród krajów ich marzeń. Nieszczęście, że wojen, przed którymi oni uciekają, nie da się po prostu przerwać.