Przypomnę, że bywały w Sejmie bardziej
zaskakujące duety rodzinne. Pamiętacie Miodowiczów: Alfreda (przewodniczącego
komuszego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych) z Polskiej
Zjednoczonej Partii Robotniczej i jego syna Konstantego (działacza PRL-owskiej
opozycji demokratycznej) z Akcji Wyborczej „Solidarność”?
Mnie bardziej zniesmacza pozarodzinny sposób
wykorzystywania znanego nazwiska w celu załapania się do Sejmu. Myślę choćby o
niejakim Łukaszu Tusku, który w wieku 22 lat został najmłodszym posłem w
historii III RP i jest parlamentarzystą PO już drugą kadencję.
Nie jego „wina”? Owszem, to sprawka
głosujących. Nie śmiem wymagać od nich, by znali np. różnicę między Radą
Europejską a Radą Europy. Jednak mam prawo upominać się, aby przynajmniej nie
mylili Łukasza z nijak z nim niespokrewnionym Donaldem Tuskiem.