Samolot z marszałkiem Sejmu Radosławem
Sikorskim na pokładzie był dziś – 3.06.2015 – ponoć o włos (z głowy Antoniego
Macierewicza) od katastrofy. Co by było, gdyby (ach, jak my lubimy sobie
pogdybać!) druga osoba w III RP zginęła?
Z pewnością prorządowe me(n)dia wyeksponowałyby
fakt, że z lotu z Sikorskim, bodaj największym politycznym wrogiem Prawa i
Sprawiedliwości, w ostatniej chwili zrezygnował PiS-owski wicemarszałek Sejmu
Marek Kuchciński. Natomiast spośród (p)osłów Platformy Obywatelskiej niezwłocznie
powstałby zespół z jakimś klonem Macierewicza na czele, w celu udowodnienia zamachu
z inspiracji Jarosława Kaczyńskiego…
Żeby nie było nieporozumień: pisze to ktoś,
kto ma w du…żym poważaniu i pomuchów, i pisiorów, i samego Sikorskiego, któremu
wedle najnowszego sondażu opinii publicznej ufa 18 proc. Polaków, a nie ufa – 51
proc. Druga z tych liczb jest dla mnie wskaźnikiem ludzi rozumnych, pierwsza zaś
– odsetkiem półgłówków w społeczeństwie.