czwartek, 21 kwietnia 2016

Przyganiał kocioł garnkowi

   Nikt mnie – rzeźbiącego w literkach zawodowego pismaka – nie irytuje bardziej od kogoś, kto wytyka innym błędy gramatyczne, ortograficzne lub interpunkcyjne, które sam popełnia. Dzisiejszy przykład.

   Pewien fejsbukowicz, publikujący dziwaczne jednozdaniowe posty w trzeciej osobie, najpierw napisał (cytuję wiernie w całości): „cieszyłby się, gdyby redaktor naczelny i dziennikarz @lis_tomasz, w tym kontekście, poszedł na korepetycje z interpunkcji:”. Tymi słowy skrytykował Tomasza Lisa, który na Twitterze umieścił zdanie: „I w kwestii muzyki i w kwestii Polski” bez wymaganego przecinka przed drugim „i”.

   Zaledwie godzinę później tenże fejsbukowicz napisał (znów cytuję wiernie w całości): „nie może rozstrzygnąć, bardziej irytuje, go, pora czy dzwoniący”. Pomijam niezbyt zrozumiałą dla czytelników manierę językową autora, zwracam tylko uwagę na rażąco nieprawidłowe zastosowanie właśnie przecinków.

   A jak znaczący bywa ten niepozorny znak interpunkcyjny, niech świadczą choćby dwa załączone memy…


wtorek, 19 kwietnia 2016

Powstania i żonkile

   Potrafi mi ktoś wytłumaczyć, dlaczego 19 kwietnia, w kolejne rocznice Powstania w Getcie Warszawskim, dziennikarze TVN 24 występują przed kamerą z przypiętym do ubrania żółtym żonkilem – symbolem pamięci, szacunku, nadziei i hołdu, a nie są ozdobieni żadnym kwiatem 1 sierpnia, w rocznicę Powstania Warszawskiego? Tylko proszę mnie nie terroryzować diagnozą, żem nazbyt propolski i antysemicki zarazem!

piątek, 15 kwietnia 2016

Wrocławianka Raksa

   Anna Leśniewska przypomniała mi, że wczoraj – 14.04.2016 – były 75. urodziny Poli (w dowodzie osobistym: Apolonii) Raksy. Łączy nas Wrocław. Tu spędziła dzieciństwo i młodość. Mieszkała w peryferyjnym osiedlu Leśnica.

   Po maturze w I Liceum Ogólnokształcącym, zaczęła – jak ja – studiować polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W przerwach – też jak ja – biesiadowała :) w przyuczelnianym barze mlecznym. Tu wpadła w oko fotoreporterowi „Dookoła Świata” i trafiła na jedną z okładek tego tygodnika. Oryginalna uroda dziewczyny zwróciła uwagę reżyser filmu „Szatan z siódmej klasy”, Marii Kaniewskiej…

   Raksa pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych aktorek polskich. Ukryta przed fanami, zajmuje się obecnie projektowaniem strojów.

czwartek, 14 kwietnia 2016

Pani (pana) godność?

   Z moich znajomych z realu ładne nazwisko – Serafin – ma wrocławski dziennikarz o wyglądzie… cherubina. I na dodatek ma na imię Bogusław!

   Natomiast z moich znajomych fejsbukowych jestem pod urokiem nazwiska Muzyka. Zwłaszcza że świetnie ono współgra z imieniem Wiola.

   Podoba się mi dodatek do nazwiska Pędziwiatr. Rodzice telewizyjnego pogodynka nadali mu imię Ziemowit.

   Moje nazwisko jest podobne do nazwiska… obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej: „kłyk” po rosyjsku, czy „tusk” po angielsku, to „kieł” po polsku. Chyba pasuje do niego zarówno imię Adam, jak i Donald – choć osobiście zamieniać się nie chciałbym :)

   Znacie jakieś osoby, których nazwisko, niekoniecznie w połączeniu z imieniem, brzmi równie interesująco?

   Ja nie zapomnę swego faux pas, gdy publicznie, w blogu, zarzucałem prawniczy debilizm Antoniemu Malace, dyrektorowi wrocławskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, mężczyźnie o urodzie Greka. Nie, żebym się mylił w – potwierdzonej przez prokuraturę, gdzie on na mnie doniósł, i przez sąd, który przyznał mi rację – diagnozie intelektu tego aparatczyka. Mój nietakt wyniknął z nieświadomości, co oznacza „malaka” po grecku. Ciekawskich odsyłam do słownika.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Wojna i pokój

   Co mnie dziś (12.04.2016) obudziło na sto procent? Wiadomość, że warszawska Akademia Obrony Narodowej zmieni nazwę i będzie Akademią Sztuki Wojennej. Coś takiego mógł wymyślić tylko Antoni Macierewicz za przyzwoleniem Jarosława Kaczyńskiego. Mamy za kogo umierać!

   Nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce przekształcono również Ministerstwo Obrony Narodowej – w Ministerstwo Pokoju, zajmujące się w rzeczywistości ciągłymi działaniami wojennymi. Orwell to przewidział, w „Roku 1984”. Jest tam też pomysł, aby liczbę ministerstw ograniczyć do czterech (Pokoju, Prawdy, Miłości i Obfitości). Genialne, wykonać!

sobota, 9 kwietnia 2016

Klubotwórcy

   Fejsbuk przypomniał 8.04.2016 – torcikiem ze świeczką przy imieniu i nazwisku – o 71 rocznicy urodzin Stefana Świgonia. Ten starszy ode mnie o prawie 5 lat kolega kojarzy się mi z życiem kulturalnym naszego wspólnego miasta na przełomie lat 60. i 70. XX wieku.

   Stefcio był twórcą i szefem Wrocławskiego Klubu Młodzieży WeKuM, goszczącego zazwyczaj w Piwnicy Świdnickiej w podziemiach Ratusza. W nagrodę za zasługi w prasowym rozpropagowaniu tej inicjatywy stałem się posiadaczem legitymacji honorowego członka nr 1.

   Największą sławę Świgoń zyskał jako prezes Międzynarodowego Klubu Wysokich, założonego przez dziennikarza „Słowa Polskiego” – redaktora Michała Żywienia. Media (zwane wtedy środkami masowego przekazu) nie szczęściły miejsca zwłaszcza na relacje z dorocznych balów „wieżowców”, połączonych z mierzeniem uczestników. Prezes Stefek był jednym z najniższych w tym towarzystwie. Ze swoimi 176 centymetrami prawie mu dorównywałem wzrostem, a skoro miałem w dowodzie osobistym urzędowy wpis, że jestem „wysoki”, to nawet ja załapywałem się na pełnoprawne członkostwo.

   Z kolei moim własnym, autorskim pomysłem, śmiałym jak na PRL-owskie realia obyczajowe, było zorganizowanie, pod patronatem „Gazety Robotniczej”, pierwszego w kraju Klubu Samotnych. Singielki i single spotykali się na wieczorkach m.in. w Dzielnicowym Domu Kultury Stare Miasto przy placu Solnym. Gdzieś w domowym archiwum mam sympatyczny list od dwojga, którzy poznali się właśnie na jednej z takich imprez i wkrótce zostali małżeństwem. Wiem też o co najmniej kilkunastu innych parach damsko-męskich, które związały się ze sobą na dłuższy czas…

czwartek, 7 kwietnia 2016

Aborcja lesbijki

   Sądziłem, żem wobec homoseksualistów (homoseksualistek) tolerancyjny, byle tylko żaden (żadna) z nich nie dobierał (nie dobierała) się do mojej rzyci i nie tylko, a jednak coś mnie właśnie zniesmaczyło bardziej niż zwykle…

   Działaczka proaborcyjna Anna Zawadzka, która zakłóciła 3.04.2016 mszę w kościele św. Anny w Warszawie podczas odczytywania przez księdza listu episkopatu w sprawie ochrony życia poczętego, pochwaliła się w programie „Tak jest” w TVN 24, że na początku bieżącego roku sama dokonała przerwania niechcianej ciąży. Fakt o tyle zaskakujący, że od około 20 lat kobieta ta pozostaje w związku lesbijskim z Ingą Kostrzewą, z którą wymieniła się obrączkami i jest podobno bardzo szczęśliwa…

wtorek, 5 kwietnia 2016

Parytet

   Wzajemnie korzystna współpraca polsko-ukraińska: my im pomagamy finansowo na złość Władimirowi Putinowi, a oni przeznaczają nasze pieniądze na czczenie banderowców jako bohaterów narodowych i być może również na osobiste bogacenie się prezydenta Petra Poroszenki (vide ujawniona wczoraj afera Panama Papers).