środa, 25 marca 2015

Awaria "Awaryjnego", czyli moje szczęście w nieszczęściu

   Niefajny obrazek komunikacyjny dzisiaj (25.03.2015) we Wrocławiu widziałem. Momenty były!

   Wracałem ci ja przed jedenastą z zakupów w „Magnolii” do domu, a tu na skrzyżowaniu ulic Legnickiej i Niedźwiedziej zablokowany ruch na torowisku po zderzeniu tira z tramwajem. Już chciałem na piechotę (wiosenne słońce zachęcało do spaceru), ale jak na zamówienie pojawił się autobus z napisem „Awaryjny”. W ścisku i gorącu (nie dało się wyłączyć ogrzewania?) przejechałem trzy przystanki coraz wolniej wlokącym się wozem zastępczym i wysiadłem zgodnie z planem przy „Astrze”. W tym momencie kierowca poprosił o opuszczenie autobusu również wszystkich innych pasażerów, tłumacząc postój awarią.

   Jak rzadko, ja akurat specjalnie narzekać na nieszczęśliwy zbieg okoliczności nie mogłem. Mimo wypadku i awarii, właściwie nie straciłem przezeń czasu, którego akurat teraz mam już pod dostatkiem, bom szczęśliwy emeryt.

    Bzdecik? Sorry, c’est la vie!

wtorek, 17 marca 2015

Ożeż ty!

   Lider (stan na 17.03.2015) w moim prywatnym rankingu spotów kandydatów na prezydenta RP? Filmik, na którym na siedzisku spikera japońskiego parlamentu staje w butach Bronisław Komorowski, a jednej z kobiet z jego świty wyrywa się na ten widok: „Ja pierdolę!”.

   Najlepsza rekomendacja kandydata? Telefonujący do Radia Maryja „Jarosław Kaczyński z Warszawy” o Andrzeju Dudzie: „Intensywny katolik”.

   Najlepszy z przeczytanych komentarzy potencjalnych wyborców? „Magdalena Ogórek to męski ideał kobiety: młoda, ładna i nic nie mówi”.

   O żeż ty!

   PS. Zarówno w tytule, jak i puencie notki nie ma błędu. Językoznawcy uznają za poprawne obie pisemne wersje okrzyku.

piątek, 13 marca 2015

Ja się tak nie bawię!

   Tego po otwarciu okienka „znajomi” na swoim fejsbukowym profilu się nie spodziewałem.

   Od jednego z internautów otrzymałem listę 15 osób z posłanką Małgorzatą Sekułą-Szmajdzińską na czele. Pośrednik ten poprosił o dołączenie ich wszystkich hurtem do moich „znajomych”.

   Inny internauta – poszkodowany przez ZUS – przekazał mi link do Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi. I poprosił, abym tę kompletnie mi obojętną ORA „polubił”.

   Ludzie, ja się w to nie bawię! Nie interesuje mnie ani – powtarzam – pompowanie statystyki znajomych na siłę, ani – co dodaję teraz – lajkowanie bez opamiętania.

środa, 11 marca 2015

Otworzyłem fejsbukowe okienko ze znajomymi

   Odbyłem ze sobą krótką, męską rozmowę: „Kłykwa [tak pieszczotliwie zwraca się czasem do mnie – tatuśka osobista Żonka – Maminka], nie bądź aż taki odludek i nie udawaj na starość, że nikogo nie znasz. A ponieważ tylko krowa nie zmienia poglądów, weź i się wreszcie otwórz na ludzi ci przyjaznych”.

   Od słowa do słowa, 11.03.2015 przekonałem siebie do uruchomienia na swoim fejsbukowym profilu okienka ze znajomymi. Tymi, którzy sami chcieli się w nim znaleźć i trwali – ci pierwsi z dotychczasowej trzydziestki prawie pięć lat! – w kolejce do „potwierdzenia”. Większość z nich nie tylko dobrze znam, ale również lubię i cenię. Dodam zarazem, że nie czuję potrzeby pompowania statystyki i nikogo z własnej inicjatywy dopraszać na tę listę nie będę.

   Fejsbukowych znajomych serdecznie przy okazji pozdrawiam.