Wracałem ci ja przed jedenastą z zakupów w „Magnolii”
do domu, a tu na skrzyżowaniu ulic Legnickiej i Niedźwiedziej zablokowany ruch na torowisku po zderzeniu
tira z tramwajem. Już chciałem na piechotę (wiosenne słońce zachęcało do
spaceru), ale jak na zamówienie pojawił się autobus z napisem „Awaryjny”. W ścisku
i gorącu (nie dało się wyłączyć ogrzewania?) przejechałem trzy przystanki coraz
wolniej wlokącym się wozem zastępczym i wysiadłem zgodnie z planem przy „Astrze”.
W tym momencie kierowca poprosił o opuszczenie autobusu również wszystkich innych
pasażerów, tłumacząc postój awarią.
Jak rzadko, ja akurat specjalnie narzekać na
nieszczęśliwy zbieg okoliczności nie mogłem. Mimo wypadku i awarii, właściwie
nie straciłem przezeń czasu, którego akurat teraz mam już pod dostatkiem, bom szczęśliwy
emeryt.
Bzdecik? Sorry, c’est la vie!