poniedziałek, 29 lutego 2016

Ile różni Wałęsę od Kaczyńskiego? Parę centymetrów!

   Nazajutrz po gdańskim wiecu poparcia dla Lecha Wałęsy wciąż pozostaję pod wrażeniem jakości bronienia go przed nim samym przez dwie bliskie mu kobiety: żonę Danutę i jedną z legend (kontrowersyjnych, ale jednak) „Solidarności” – Henrykę Krzywonos. Obie za ujawnienie teczki „Bolka” przez wdowę po generale Czesławie Kiszczaku – Marię obwiniły Jarosława Kaczyńskiego, koncentrując się w swoich wystąpieniach na wzroście lidera Prawa i Sprawiedliwości.

   Wedle Wałęsowej, to „mały człowieczek”, nie tylko w przenośni, lecz również dosłownie. Krzywonos natomiast poszła na całość, wykrzykując: „To my wygraliśmy naszą wolność, którą nam teraz jakiś kurdupel chce zabrać!”.

   Co na to tolerancyjni nadzwyczaj aktywiści i sympatycy Komitetu Obrony Demokracji? Zaczęli skandować: „Precz z kurduplem!”.

   Co prawda, to prawda. Jak można sprawdzić w internecie, Wałęsa ma aż 169-170 (brak precyzyjnej zgodności) centymetrów wzrostu, podczas gdy J. Kaczyński – tylko 167.

   Jak to leciało w finale kultowego skeczu kabaretu „Dudek”, w rozmowie majstra z uczniem Jasiem? Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać „siłom i godnościom osobistom”. A teraz jak ktoś się zacznie śmiać, ten dostanie w ryj! W pierwszej kolejności – od obrońców demokracji.

piątek, 26 lutego 2016

Jak wychodziło Szydło z obietnicy obniżenia wieku emerytalnego

   Budzę się dziś – 26.02.2016 – tuż przed 5.30, uruchamiam „całą prawdę całą dobę” (znaczy TVN24), a tam premier Beata Szydło jak żywa i na żywo! Na wczesnoporannej konferencji prasowej z okazji 100 dni działalności rządu Prawa i Sprawiedliwości.

   Rozliczając się z obietnicy obniżenia wieku emerytalnego, pani Szydło oświadczyła, że pan prezydent Andrzej Duda swoją deklarowaną część spełnił. Bo stosowny projekt ustawy już w Sejmie złożył. Rząd też swoje zadanie wykonał. Bo prezydencki projekt – jak się wyraziła jednym słowem – „popiera”. Jeden z dziennikarzy zapytał przytomnie o datę wejścia ustawy w życie. Wszyscy usłyszeli taką odpowiedź: „chcemy, żeby ten projekt obowiązywał w przyszłym roku”.

   Sprytny wykręt!

   Zakład, że w najbliższym czasie parlamentarzyści PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele po raz pierwszy zademonstrują solidarność z opozycją i obniżenia wieku emerytalnego nie przegłosują? Wytłumaczą swą woltę trudną sytuacją finansową państwa, zawinioną (obecnie rządzący będą to podkreślać po wielokroć) przez poprzedników z koalicji PO-PSL. 

   Wszystko jasne?

wtorek, 23 lutego 2016

O i 0 - znajdź różnicę

   Gdyby redaktor Cezary Żyromski nie był świetnym dziennikarzem, zostałby z pewnością równie znakomitym aptekarzem. Kompletnie mnie zaskoczył pytaniem, jak w zapisie partii szachowej ma wyglądać roszada: O-O (krótka) lub O-O-O (długa), czy 0-0 lub 0-0-0. Co on wydziwia – pomyślałem, ale nad odpowiedzią musiałem się chwilę zastanowić. Po czym wyjaśniłem, że poprawna jest wersja „literalna”, choć gdyby zastosować „cyfrową” ("liczbową"), też wyszłoby na jedno.

   Dociekliwość Czarka kazała mu jeszcze dopytać, dlaczego roszadę zapisuje się akurat tak, a nie inaczej. Przyznałem, że nie mam zielonego pojęcia. Następnie zwróciłem się o pomoc do syna – zawodnika, trenera i sędziego szachowego w jednym. A on na to, że też nie wie i nawet nigdy się nad tym nie zastanawiał! 

   No proszę, jest zagadka. Któryś z fejsbukowiczów potrafi ją rozwiązać?

poniedziałek, 22 lutego 2016

Alzheimer Cioska

   Nie przesłyszałem się. Przed momentem z „Faktach po "Faktach"” w TVN24 Stanisław Ciosek zapewniał, że zostając w 1980 ministrem do kontaktów ze związkami zawodowymi, w praktyce zaś do rozmów rządu z kierownictwem „Solidarności” z Lechem Wałęsą na czele, nic nie wiedział o jego agenturalnej przeszłości.

   Alzheimer mnie jeszcze nie dopadł. Pamiętam zatem, że Ciosek został ministrem w niespełna trzy miesiące po podpisaniu tzw. porozumień sierpniowych. Wcześniej był I sekretarzem KW PZPR w Jeleniej Górze. A ja akurat kierowałem tamtejszym oddziałem wrocławskiej „Gazety Robotniczej”. Spotykałem się z najbliższymi współpracownikami Cioska z komitetu również prywatnie. I utwierdzali mnie oni w przekonaniu, że „ten Wałęsa to nasz człowiek”.

   Skoro tak mówili bezpośredni podwładni Cioska, to czy on – ich szef – mógł nie mieć pojęcia o „Bolku”?

czwartek, 11 lutego 2016

Małżeńskie esemesy i mejle

   Aneks do mojej wczorajszej notki „Nudno jak u nas w domu”.

   Po niedawnym rozwodzie Kazimierza Marcinkiewicza z Isabel oboje „zakochani na zawsze” nie szczędzą sobie złośliwostek. Upubliczniane szczegóły dają pewność, że oni ze sobą się nie nudzili i kłócili się regularnie. On recenzuje ją jako leniwą awanturnicę, ona jego – jako zakłamanego nieudacznika. Oboje nie ukrywają, że w kryzysie ich miłości możliwy był już tylko – nawet gdy mieli siebie w zasięgu wzroku i uszu – wzajemny kontakt esemesowy. 

   Przypomniałem sobie, że kiedyś o tzw. cichych dniach z Lechem Wałęsą wspominała niedyskretnie jego Danuśka. Dochodziło między nimi do tego, że mieszkając w jednym domu komunikowali się jakiś czas za pośrednictwem mejli.

   Ja po 41 latach znajomości z żoną wciąż porozumiewam się z nią jak Adam z Ewą na początku rodu ludzkiego, bez wspomagania technicznego...

środa, 10 lutego 2016

Nudno jak u nas w domu

   Niemal zaniemówiłem z wrażenia. Moja osobista żona na poważnie zarzuciła mi wczoraj, że się nie… kłócimy! Choćby dla zdrowia psychicznego. Najwyraźniej pozazdrościła swojej najlepszej psiapsiółce, która potrafi się awanturować ze swoim partnerem o byle co nawet podczas rozmów telefonicznych z Ewą. Przynajmniej coś się u nich dzieje – zauważyła moja ślubna. 

   Faktycznie, u nas w domu przeważnie nudno jak w rodzinnym grobie. Ja przy laptopie, ona z tabletem. Brak problemów finansowych i jakichkolwiek innych. Żadnych pijaństw, znieważań, bijatyk. Gdy żona – jak to kobieta – miewa zły humor i szuka zaczepki (zwłaszcza kiedy ma dość robienia „obiadków-sratków”, znakomicie przez nią gotowanych bez mojego przymuszania jej), wtedy ja milczę i przeczekuję.

   Po prostu koszmar. Tego rzeczywiście nie da się wytrzymać…

sobota, 6 lutego 2016

Zika

   Wyobraźcie sobie, że robię biznes w branży farmaceutycznej. Marzę o wielkich zyskach z produkowanej przez siebie maści ochronnej, na której komar nie siada. Jak wypromować smarowidło? Najlepiej przekonać do swojej oferty handlowej naukowców i dziennikarzy. Ponoć niemal każdego można kupić, to tylko kwestia ceny. „Docenieni” postraszą zagrożeniem – i szybko zostaję miliarderem!

   Kombinuję a propos ostrzeżeń z Brazylii – państwa tegorocznej olimpiady i związanego z nią boomu turystycznego. Tamtejsi naukowcy i dziennikarze, zaś w ślad za nimi ich koledzy po fachu na całym świecie, zaczęli ostatnio alarmować o przenoszonym przez komary wirusie zika. Wywołuje małogłowie u niemowląt, tudzież śmiertelną gorączkę krwotoczną u starszych ludzi. I nie ma nań żadnej szczepionki uodporniającej.

   Już miałem się zatrwożyć na myśl o skutkach nieuchronnych ukąszeń przez komary, ale uspokoiłem się po przeczytaniu pobocznej informacji, że wirus zika to żadna nowość, jest starszy nawet ode mnie. Został bowiem odkryty w Afryce już w latach 40. XX wieku…

piątek, 5 lutego 2016

Chciano uniknąć afery, zdarzyła się tragedia

   Na marginesie tzw. komisji Macierewicza, przekształconej właśnie z parlamentarnej w państwową…

   Jest 10.04.2010. Z Warszawy startują dwa samoloty z uczestnikami uroczystości dla uczczenia 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Pierwszy – z dziennikarzami – w Smoleńsku ląduje. Drugi – z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 osobami towarzyszącymi – zostaje zawrócony z powodu coraz gorszej widoczności. Robi się afera międzynarodowa. Rosjanie z Putinem na czele uniemożliwiają Polakom oddanie hołdu ofiarom Stalina! Awantura na całego!

   Jest 10.04.2010. Z Warszawy startują dwa samoloty z uczestnikami jubileuszowych uroczystości w Katyniu. Pierwszemu w Smoleńsku udaje się wylądować. Drugi próbuje też, mimo fatalnej pogody. Wydarza się tragedia. Giną wszyscy pasażerowie wraz z załogą! Niewyobrażalna katastrofa!

   Gdyby przestrzegano elementarnych zasad bezpieczeństwa, skończyłoby się na wariancie pierwszym. Do dziś byłby on oceniany przez polityków, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, jako wrogi akt Rosji wobec Polski, ale życie 96 osób zostałoby ocalone…

środa, 3 lutego 2016

DNA

   Na marginesie rządowego programu Rodzina 500+.

   Zauważyliście pewną prawidłowość: im małżonkowie lub konkubenci tworzą potencjalnie lepszy materiał genetyczny (DNA), tym zazwyczaj mają mniej dzieci? Ta reguła sprawdza się m.in. w przypadku ostatnich prezydentów Polski: Wojciech Jaruzelski, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Andrzej Duda – po jednym potomku (same córki zresztą!), Bronisław Komorowski – pięcioro, Lech Wałęsa – ośmioro.

   Obawiam się, że pieniądze z puli Rodziny 500+ bardziej uaktywnią prokreacyjnie pary z gorszymi właściwościami…

wtorek, 2 lutego 2016

Moi fejsbukowi znajomi, czyli dary losu :)

   Na fejsbuku jakaś epidemia autotestów. 

   „Kto jest Twoim prawdziwym przodkiem?”. Ciekaw przeszłości swojej rodziny był pewien mój znajomy, chłopisko potężne niczym Zagłoba. I wyszło mu, że Marylin Monroe! Skomentowałem to odkrycie tak: „Ja już od dawna wiedziałem, że facetem, który się przebrał za MM w "Pół żartem, pół serio", był właśnie [tu jego nazwisko]. Po seksapilu poznałem”.

   „Kim będziesz w następnym życiu?”. To z kolei chciała wiedzieć jedna z moich znajomych, kobieta skądinąd twardo stąpająca po ziemi. „Odrodzisz się jako astronauta” – dostała odpowiedź. Na co ja: „Walentynko [imię zmienione], nie odlatuj!”. 

   W testach dotyczących obecnego wcielenia moi znajomi znajdują potwierdzenie oczywistych oczywistości, że są piękni, mądrzy, inteligentni, dowcipni, pracowici i w ogóle super. I że prędzej czy później będą też bogaci i docenieni.

   Sam siebie nie testuję ze strachu przed prawdą o sobie, ale z niebojących się jej moich znajomych jestem dumny. I pomyśleć, że nikogo z nich nie musiałem zapraszać – wszyscy przybieżeli na ochotnika…