środa, 16 września 2015

Łapię za słówka

   Dostało się od premier Ewy Kopacz prezydentowi Andrzejowi Dudzie za mówienie prawdy o Polsce poza jej granicami. Bo w Niemczech stwierdził, że Polska nie jest państwem sprawiedliwym dla swych obywateli, zaś w Wielkiej Brytanii poradził rodakom – emigrantom zarobkowym, by do Polski jeszcze teraz nie wracali.

   Kopacz zapewnia, że ona na obczyźnie mówi o swojej ojczyźnie tylko dobrze. Bo „ja Polskę kocham” – szczytowała publicznie i patriotycznie.

   Przekaz jest oczywisty: Duda swego kraju nie kocha. U mnie jednak skutek był odwrotny od zamierzonego: pomyślałem, że pewnie darzy miłością nade wszystko Polaków.

   Gdybym przeprowadzał wywiad z Kopacz – zapytałbym ją, czy III RP kocha jej polityczny promotor Donald Tusk. Bo wprawdzie powiedział kiedyś, że „Polska to nienormalność”, ale może go „usprawiedliwiać” fakt, że wyraził to na forum krajowym.

   Widzę i słyszę Kopacz, myślę – Kali. Wolę zagraniczną szczerość pana prezydenta niż tubylczą obłudę (zgodną z porzekadłem, że nie kala się własnego gniazda) pani premier.