środa, 30 września 2015

Filoislamiści pomagają. Tylko najsilniejszym

   Wnerwił mnie nie na żarty spotkany kolega – lewicowiec.

   Bo zaczął mieć mi za złe, że nazywam „pożytecznymi idiotami” zwolenników goszczenia w Polsce imigrantów z państw muzułmańskich. Zarazem nawet nie próbował zadeklarować przyjęcia choćby jednego z nich na własny koszt. Jego humanitarnego ponoć sumienia nie poruszyło też moje stwierdzenie, że w pierwszej kolejności powinniśmy umożliwić powrót do ojczyzny rodakom – repatriantom z Kazachstanu czy Ukrainy (naprawdę jesteśmy im coś dłużni!). Odpornemu i na ten argument próbowałem jeszcze uświadomić, że z Syrii czy Iraku udaje się uciec tylko najsilniejszym (najbogatszym), natomiast najsłabsi (najbiedniejsi) nie mają w realiach wojny domowej żadnych szans na czyjąkolwiek pomoc i tym samym na uratowanie swego życia.  

   I tak gadał dziad do obrazu…