niedziela, 25 października 2015

Co komu daje kopa

   Jeden z najdowcipniejszych polskich artystów, muzyk i piosenkarz Zbigniew Wodecki, rozbawił mnie w dzisiejszą wyborczą niedzielę z samiuśkiego ranka. W wywiadzie telewizyjnym, na pytanie, skąd u niego, mającego już swoje lata, bierze się jeszcze tyle energii do pracy, odpowiedział mniej więcej tak: „Idę do banku, sprawdzam stan swojego konta – i to mi daje kopa!”.

   Ja, w przeciwieństwie do naszych artystów, głodowej emerytury nie mam. Sprawdzam w internecie swoje konto bankowe, po ostatniej waloryzacji świadczenia widzę na nim co miesiąc kolejne 3.800,60 zł netto z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych – i to mi daje kopa do pracy społecznej (ani grosza zysku) przy współredagowaniu „Odrodzonego Słowa Polskiego” i do ponadprzeciętnej aktywności na fejsbuku.

piątek, 23 października 2015

Lewica w opozycji. Być może pozaparlamentarnej

   Ekskochaś liderki Zjednoczonej Lewicy – Barbary Nowackiej, lider wdzięczącej się do tego samego elektoratu partii Razem – lansowany przez prorządowe media Adrian Zandberg, może sprawić, że po wyborach parlamentarnych 25.10.2015 w nowym Sejmie znajdzie się tylko szeroko pojmowana prawica. Bo ani ci z Razem, zyskujący w ostatnich dniach w sondażach, jednak nie przekroczą wymaganego 5-procentowego progu poparcia; ani ci z koalicyjnej ZJ, akurat w tymże czasie dołujący w prognozach, nie osiągną niezbędnego dla nich progu 8-procentowego.

   Ponieważ mam gdzieś poprawność polityczną, zwrócę uwagę na pewną szansę ratunku dla ludzi Nowackiej. Jest nią… nazwisko Zandberga i jego nazbyt – nawet dla wyborców lewicowych – lewackie poglądy.

Dwie durnoty w jednym

   25.10.2015 zbiegną się tzw. cisza wyborcza i zmiana czasu o godzinę. Moim zdaniem, jedno głupsze od drugiego.

   Cisza wyborcza w dobie internetu jest równie skuteczna jak puder na syfa, zaś w przypadku zmiany czasu bardziej widać negatywne skutki społeczne (rozregulowanie zegara biologicznego) niż rzekome korzyści gospodarcze (podobno są jakieś oszczędności energii). Jak to w Polsce: im urzędnicy wymyślą coś idiotyczniejszego, tym większe ma szanse na trwanie w nieskończoność.

Definicja demokracji w III RP

   Demokracja po polsku: ustrój, w którym każdy obywatel jest potrzebny politykom wyłącznie do zagłosowania na nich w wyborach, aby mogli oni sprawować władzę (choćby tylko w roli opozycji parlamentarnej) i mieć z tego tytułu korzyści osobiste (ci najuczciwsi – wynagrodzenia kilkakrotnie przewyższające średnią płacę krajową).

   Nie znajdziecie tej definicji – przeze mnie sformułowanej – w żadnej encyklopedii, ale jej prawdziwość można sprawdzić w tzw. realu.

wtorek, 20 października 2015

Głos idioty :)

   W całej Polsce mamy apogeum masowego wieszania się polityków na latarniach, drzewach i na czym tam popadnie. Bynajmniej nie w celach samobójczych, lecz w intencji załapania się 25.10.2015 do parlamentu.

   Podretuszowane buźki kandydatów na posłów i senatorów zewsząd uśmiechają się do mnie przyjaźnie, aczkolwiek nadaremno. Pocałujta mnie w pompkę – rapuję za też startującym Liroyem, spacerując od plakatu do plakatu.

   W moim Wrocławiu ożywiło mnie tylko jedno hasło wyborcze o treści: „IDĘ GŁOSOWAĆ NA PIECHOTĘ”. Piechota to nazwisko kandydata, który jako niepełnosprawny porusza się wyłącznie na wózku inwalidzkim. Doceniam czarny humor. Jednak nawet tak dowcipny kandydat nie może na mnie liczyć, zwłaszcza że już się naposłował w – o zgrozo! – Platformie Obywatelskiej.

   Dziwię się, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł wystąpienia z hasłem: „Jesteś idiotą? Głosuj na mnie!”. Gdyby adresaci je zrozumieli i byłoby ich stać na trafną samoocenę, to taki ktoś sukces miałby gwarantowany.

niedziela, 18 października 2015

Instrukcja poprawności politycznej

   Nikt nie skomentował (kilku lajków nie liczę) mojej wczorajszej notki pt. „Poprawność polityczna nową cenzurą”. Zrobiłem więc to sam.

  Aby być poprawnym politycznie - zauważyłem - nie musisz w kontrowersyjnych sprawach milczeć. Możesz przecież np. mówić (pisać) o Żydach wyłącznie jako ofiarach Holocaustu, zaś o Polakach - tylko jako „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”.

   A kto - dodam jeszcze - ma odwagę przypominać zarazem, że historia zna również fakty mordowania Żydów przez Polaków i Polaków przez Żydów, ten już niepoprawnym politycznie siewcą nienawiści jest.

sobota, 17 października 2015

Poprawność polityczna nową cenzurą

   – Chłop ma rację! – przyznałem, gdym usłyszał dziś w telewizji,

jak Jarosław Kaczyński stwierdził na spotkaniu z wyborcami w Legionowie, że w III RP wolność słowa ogranicza poprawność polityczna. Dodał, że jest ona zestawem poglądów „wmuszanych” społeczeństwu.

   Nieprawda? To spróbujcie np. powiedzieć (napisać) publicznie, że Polacy mordowali Żydów. Spotka was taki hejt, jakiego doznaje w ostatnich dniach pisarka Olga Tokarczuk. Albo spróbujcie na odwyrtkę – powiedzieć (napisać), że Żydzi mordowali Polaków. Zajmie się wami z pewnością „Gazeta Wyborcza”, a może również prokuratura i sąd. Gdziekolwiek się obrócisz, dupa (do bicia) zawsze z tyłu.

   Poprawność polityczna staje się nową cenzurą.

wtorek, 13 października 2015

Hejt inteligentny

   Wolność słowa w internecie zdaje się nie mieć granic. W ostatnich dniach widać to m.in. w komentarzach pod niezbyt przemyślanymi publicznymi wypowiedziami dolnośląskiej pisarki Olgi Tokarczuk i córki premier Ewy Kopacz –  Katarzyny.  Pierwsza stwierdziła kategorycznie w TVP Info, że mordowaliśmy (my, Polacy!) Żydów; druga oświadczyła w „Super Expressie”, że jeśli w wyborach parlamentarnych 25.10.2015 Prawo i Sprawiedliwość wygra z Platformą Obywatelską – to wyemigruje z rodziną za granicę. Obie naraziły się na cały repertuar wyzwisk.

   Nie lubię polonofobów. Nie jestem fanem PO ani PiS. Nie podobają się mi i ofiary takich hejterskich ataków, i obrażający je trolle. Chcę tu tylko zwrócić uwagę, że inteligentniejsze głosy krytyczne są niczym pojedyncze kwiatki na kupie gówna. Np. jakiś komentator poradził Oldze Tokarczuk, że skoro wie, kto wraz z nią mordował Żydów, to niech ujawni również swoich wspólników. A ktoś inny zwrócił się do Katarzyny Kopacz, by nie zapomniała zabrać ze sobą – oprócz męża i dziecka – także mamusię.

poniedziałek, 12 października 2015

Miara godności i obciachu

   Bronisław Komorowski dał dziś – 12.10.2015 – publicznie głos, że oskarżanie go, byłego prezydenta III RP, o współudział w kradzieży obrazu „Gęsiarka” z kancelarii głowy państwa, jest czymś niegodnym. Rozumiem, że przed tygodniem jak najbardziej godne było reklamowanie przezeń (wraz z innym człowiekiem honoru, równym mu rangą Lechem Wałęsą) prywatnej spółki Cinkciarz.pl przy okazji goszczenia w USA u koszykarzy Chicago Bulls.

  Szczególnie obciachowo wyglądało przymierzanie przez Komorowskiego klubowej koszulki gospodarzy. Napis „Bull” kojarzy się nie tylko z „Bykami” – sportowcami, lecz również z bykami ortograficznymi w zdaniu: „w bulu i nadzieji”, popełnionymi przed blisko 5 laty przez wtedy dopiero rozpoczynającego swą prezydencką kadencję Komorowskiego…

niedziela, 11 października 2015

O kurde, Kurdowie!

   Na marginesie krwawej jatki w Turcji, gdzie wczoraj – 10.10.2015 – w zamachu terrorystycznym w Ankarze, przed rozpoczęciem pokojowej demonstracji działaczy prokurdyjskich, zginęło 128 ludzi.

   Przypomniałem sobie, że będąc początkującym dziennikarzem – około roku 1968 – niechcąco sprowokowałem gniew grupki Kurdów, studiujących we Wrocławiu. W „Gazecie Robotniczej” napisałem zgodnie z prawdą, że nie mają oni własnego państwa (terytorium zwane Kurdystanem jest podzielone między Turcję, Iran, Irak i Syrię). W reakcji redakcję nawiedzili ci właśnie Kurdowie. Wykrzykiwali, że uraziłem ich dumę narodową. Bo jakoby zanegowałem prawo Kurdów do walki o niezawisłość. Byli bardzo agresywni. Najadłem się wtedy strachu.

   Z dzisiejszej perspektywy myślę, że miałem szczęście. Gdyby PRL była krajem islamskim, mógłbym już nie żyć…

środa, 7 października 2015

Pokora prof. Miodlka i jej brak u pismaków

   Zanim na Uniwersytecie Wrocławskim zacząłem i skończyłem politologię, zaliczyłem po jednym semestrze historii (rok wcześniej) i polonistyki (dwa lata wcześniej). Zaraz po maturze byłem studentem m.in. ówczesnego magistra Jana Miodka, który i wtedy, i później, już jako profesor, znany w całej Polsce z językoznawczych programów telewizyjnych, nie udawał najmądrzejszego w kraju, tylko posiłkował się słownikami, gdy ktoś zadał mu jakieś pytanie, a on nie był pewien prawidłowej odpowiedzi.

  Pokory, czyli świadomości własnej niedoskonałości, zabrakło redaktorom ostatniej strony dzisiejszej - 7.10.2015 - „Gazety Polskiej Codziennie”, którzy najwyraźniej chcieli ośmieszyć minister edukacji narodowej Joannę Kluzik-Rostkowską. Do pokazujących ją zdjęć domalowali tzw. dymki z napisami: „Internauci poprawili mnie, że nie mówi się "dużymi literami", tylko "wielkimi literami"…” i „…że nie w "cudzysłowiu", lecz w "cudzysłowie".”

  Co do cudzysłowu, wytyk zasadny. Jednak co do litery - wpadka. Gdyby pismacy z „GPC” sprawdzili w słowniku, dowiedzieliby się, że można i dużą, i wielką. Obie formy są poprawne! Byle nie mówić „z dużej (małej) litery” lub „z wielkiej (małej) litery”. To bowiem oczywisty błąd.