poniedziałek, 22 lutego 2016

Alzheimer Cioska

   Nie przesłyszałem się. Przed momentem z „Faktach po "Faktach"” w TVN24 Stanisław Ciosek zapewniał, że zostając w 1980 ministrem do kontaktów ze związkami zawodowymi, w praktyce zaś do rozmów rządu z kierownictwem „Solidarności” z Lechem Wałęsą na czele, nic nie wiedział o jego agenturalnej przeszłości.

   Alzheimer mnie jeszcze nie dopadł. Pamiętam zatem, że Ciosek został ministrem w niespełna trzy miesiące po podpisaniu tzw. porozumień sierpniowych. Wcześniej był I sekretarzem KW PZPR w Jeleniej Górze. A ja akurat kierowałem tamtejszym oddziałem wrocławskiej „Gazety Robotniczej”. Spotykałem się z najbliższymi współpracownikami Cioska z komitetu również prywatnie. I utwierdzali mnie oni w przekonaniu, że „ten Wałęsa to nasz człowiek”.

   Skoro tak mówili bezpośredni podwładni Cioska, to czy on – ich szef – mógł nie mieć pojęcia o „Bolku”?