sobota, 6 lutego 2016

Zika

   Wyobraźcie sobie, że robię biznes w branży farmaceutycznej. Marzę o wielkich zyskach z produkowanej przez siebie maści ochronnej, na której komar nie siada. Jak wypromować smarowidło? Najlepiej przekonać do swojej oferty handlowej naukowców i dziennikarzy. Ponoć niemal każdego można kupić, to tylko kwestia ceny. „Docenieni” postraszą zagrożeniem – i szybko zostaję miliarderem!

   Kombinuję a propos ostrzeżeń z Brazylii – państwa tegorocznej olimpiady i związanego z nią boomu turystycznego. Tamtejsi naukowcy i dziennikarze, zaś w ślad za nimi ich koledzy po fachu na całym świecie, zaczęli ostatnio alarmować o przenoszonym przez komary wirusie zika. Wywołuje małogłowie u niemowląt, tudzież śmiertelną gorączkę krwotoczną u starszych ludzi. I nie ma nań żadnej szczepionki uodporniającej.

   Już miałem się zatrwożyć na myśl o skutkach nieuchronnych ukąszeń przez komary, ale uspokoiłem się po przeczytaniu pobocznej informacji, że wirus zika to żadna nowość, jest starszy nawet ode mnie. Został bowiem odkryty w Afryce już w latach 40. XX wieku…