Jest 10.04.2010. Z Warszawy startują dwa
samoloty z uczestnikami uroczystości dla uczczenia 70 rocznicy zbrodni
katyńskiej. Pierwszy – z dziennikarzami – w Smoleńsku ląduje. Drugi – z
prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 osobami towarzyszącymi – zostaje zawrócony z
powodu coraz gorszej widoczności. Robi się afera międzynarodowa. Rosjanie z
Putinem na czele uniemożliwiają Polakom oddanie hołdu ofiarom Stalina! Awantura
na całego!
Jest 10.04.2010. Z Warszawy startują dwa
samoloty z uczestnikami jubileuszowych uroczystości w Katyniu. Pierwszemu w
Smoleńsku udaje się wylądować. Drugi próbuje też, mimo fatalnej pogody. Wydarza
się tragedia. Giną wszyscy pasażerowie wraz z załogą! Niewyobrażalna
katastrofa!
Gdyby przestrzegano elementarnych zasad
bezpieczeństwa, skończyłoby się na wariancie pierwszym. Do dziś byłby on
oceniany przez polityków, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, jako wrogi akt
Rosji wobec Polski, ale życie 96 osób zostałoby ocalone…