piątek, 5 lutego 2016

Chciano uniknąć afery, zdarzyła się tragedia

   Na marginesie tzw. komisji Macierewicza, przekształconej właśnie z parlamentarnej w państwową…

   Jest 10.04.2010. Z Warszawy startują dwa samoloty z uczestnikami uroczystości dla uczczenia 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Pierwszy – z dziennikarzami – w Smoleńsku ląduje. Drugi – z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 osobami towarzyszącymi – zostaje zawrócony z powodu coraz gorszej widoczności. Robi się afera międzynarodowa. Rosjanie z Putinem na czele uniemożliwiają Polakom oddanie hołdu ofiarom Stalina! Awantura na całego!

   Jest 10.04.2010. Z Warszawy startują dwa samoloty z uczestnikami jubileuszowych uroczystości w Katyniu. Pierwszemu w Smoleńsku udaje się wylądować. Drugi próbuje też, mimo fatalnej pogody. Wydarza się tragedia. Giną wszyscy pasażerowie wraz z załogą! Niewyobrażalna katastrofa!

   Gdyby przestrzegano elementarnych zasad bezpieczeństwa, skończyłoby się na wariancie pierwszym. Do dziś byłby on oceniany przez polityków, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, jako wrogi akt Rosji wobec Polski, ale życie 96 osób zostałoby ocalone…