„Kto jest Twoim prawdziwym przodkiem?”.
Ciekaw przeszłości swojej rodziny był pewien mój znajomy, chłopisko potężne
niczym Zagłoba. I wyszło mu, że Marylin Monroe! Skomentowałem to odkrycie tak:
„Ja już od dawna wiedziałem, że facetem, który się przebrał za MM w "Pół
żartem, pół serio", był właśnie [tu jego nazwisko]. Po seksapilu
poznałem”.
„Kim będziesz w następnym życiu?”. To z
kolei chciała wiedzieć jedna z moich znajomych, kobieta skądinąd twardo
stąpająca po ziemi. „Odrodzisz się jako astronauta” – dostała odpowiedź. Na co
ja: „Walentynko [imię zmienione], nie odlatuj!”.
W testach dotyczących obecnego wcielenia moi
znajomi znajdują potwierdzenie oczywistych oczywistości, że są piękni, mądrzy,
inteligentni, dowcipni, pracowici i w ogóle super. I że prędzej czy później
będą też bogaci i docenieni.
Sam siebie nie testuję ze strachu przed
prawdą o sobie, ale z niebojących się jej moich znajomych jestem dumny. I
pomyśleć, że nikogo z nich nie musiałem zapraszać – wszyscy przybieżeli na
ochotnika…