środa, 10 lutego 2016

Nudno jak u nas w domu

   Niemal zaniemówiłem z wrażenia. Moja osobista żona na poważnie zarzuciła mi wczoraj, że się nie… kłócimy! Choćby dla zdrowia psychicznego. Najwyraźniej pozazdrościła swojej najlepszej psiapsiółce, która potrafi się awanturować ze swoim partnerem o byle co nawet podczas rozmów telefonicznych z Ewą. Przynajmniej coś się u nich dzieje – zauważyła moja ślubna. 

   Faktycznie, u nas w domu przeważnie nudno jak w rodzinnym grobie. Ja przy laptopie, ona z tabletem. Brak problemów finansowych i jakichkolwiek innych. Żadnych pijaństw, znieważań, bijatyk. Gdy żona – jak to kobieta – miewa zły humor i szuka zaczepki (zwłaszcza kiedy ma dość robienia „obiadków-sratków”, znakomicie przez nią gotowanych bez mojego przymuszania jej), wtedy ja milczę i przeczekuję.

   Po prostu koszmar. Tego rzeczywiście nie da się wytrzymać…