Faktycznie, u nas w domu przeważnie nudno
jak w rodzinnym grobie. Ja przy laptopie, ona z tabletem. Brak problemów
finansowych i jakichkolwiek innych. Żadnych pijaństw, znieważań, bijatyk. Gdy
żona – jak to kobieta – miewa zły humor i szuka zaczepki (zwłaszcza kiedy ma
dość robienia „obiadków-sratków”, znakomicie przez nią gotowanych bez mojego
przymuszania jej), wtedy ja milczę i przeczekuję.
Po prostu koszmar. Tego rzeczywiście nie da
się wytrzymać…