czwartek, 11 lutego 2016

Małżeńskie esemesy i mejle

   Aneks do mojej wczorajszej notki „Nudno jak u nas w domu”.

   Po niedawnym rozwodzie Kazimierza Marcinkiewicza z Isabel oboje „zakochani na zawsze” nie szczędzą sobie złośliwostek. Upubliczniane szczegóły dają pewność, że oni ze sobą się nie nudzili i kłócili się regularnie. On recenzuje ją jako leniwą awanturnicę, ona jego – jako zakłamanego nieudacznika. Oboje nie ukrywają, że w kryzysie ich miłości możliwy był już tylko – nawet gdy mieli siebie w zasięgu wzroku i uszu – wzajemny kontakt esemesowy. 

   Przypomniałem sobie, że kiedyś o tzw. cichych dniach z Lechem Wałęsą wspominała niedyskretnie jego Danuśka. Dochodziło między nimi do tego, że mieszkając w jednym domu komunikowali się jakiś czas za pośrednictwem mejli.

   Ja po 41 latach znajomości z żoną wciąż porozumiewam się z nią jak Adam z Ewą na początku rodu ludzkiego, bez wspomagania technicznego...