wtorek, 29 grudnia 2015

Wrocław bez fajerwerków

   – Wcale mi ich nie żal.

   – Mnie też.
   Komuż to ja z żoną w ogóle nie współczujemy? Amatorom sylwestrowo-noworocznych fajerwerków, którzy wystrzeliwują je bez zachowania należytej ostrożności. Głupota skutkuje obrażeniami ciała, w najszczęśliwszym razie poparzeniem. Nazywanie tego „rozrywką” nabiera podwójnego znaczenia (bo bywa, że podczas tej „zabawy” temu i owemu rozrywa to i owo). I jeszcze te przerażone hukiem zwierzęta domowe…
   Co napisawszy, nie mogę się powstrzymać od krytyki władz mojego miasta, które wznosząc hasło „Wrocław bez strzałów”, postanowiły zrezygnować z tradycyjnego pokazu ogni sztucznych o północy z 31 grudnia na 1 stycznia. Oczywiście pod pretekstem troski o pieski i kotki. Cały świat będzie iluminował niebo, tylko w Europejskiej Stolicy Kultury 2016 będzie na nim ciemno jak w dupie u Murzyna (sorry za niepoprawność obyczajowo-polityczną). Nie te fajerwerki szkodzą zwierzętom – i ludziom też – najbardziej!