czwartek, 10 grudnia 2015

Za stary na faraona był...

   Kolega dziennikarz Andrzej Jóźwik​ pokazał wczoraj (9.12.2015) na swoim profilu fejsbukowym Romana Wilhelmiego z castingu, na którym wybierano aktora do roli Ramzesa XIII w sfilmowanej w 1965 przez Jerzego Kawalerowicza powieści Bolesława Prusa „Faraon”. Sprawił, że natychmiast odżyły okruchy wspomnień.
   Pamiętam, że bodaj najpoważniejszym kontrkandydatem Jerzego Zelnika był wrocławski aktor Erwin Nowiaszek. Znałem go osobiście. Mieszkał przy ul. Włodkowica, w sąsiedztwie synagogi Pod Białym Bocianem, naprzeciwko hali sportowej Gwardii. W dzieciństwie dostawałem od niego butelki po alkoholu, za które miałem kasę na kino :)
   Nowiaszek rywalizację o rolę życia przegrał głównie z powodu wieku: miał już wtedy ponad 30 lat, Zelnik natomiast – niespełna 20. Fizycznie byli do siebie podobni, najbardziej różniła ich właśnie metryka.
   Gdy w 1974 poznałem przyszłą żonę, łodziankę Ewę, i kiedy jeszcze jako narzeczeni spotykaliśmy się we Wrocławiu, w pierwszej kolejności wybrałem się z nią do Teatru Laboratorium na „Apocalypsis cum figuris” Jerzego Grotowskiego i do Teatru Polskiego na sztukę Eugene Ionesco „Gra w zabijanego” w reżyserii Henryka Tomaszewskiego ze świetną pantomimiczną rolą Nowiaszka, grającego w tym spektaklu główną rolę Śmierci.
   Ku swojemu zaskoczeniu, znalazłem w internecie fotografie tego aktora ze zdjęć próbnych do „Faraona”.