środa, 7 października 2015

Pokora prof. Miodlka i jej brak u pismaków

   Zanim na Uniwersytecie Wrocławskim zacząłem i skończyłem politologię, zaliczyłem po jednym semestrze historii (rok wcześniej) i polonistyki (dwa lata wcześniej). Zaraz po maturze byłem studentem m.in. ówczesnego magistra Jana Miodka, który i wtedy, i później, już jako profesor, znany w całej Polsce z językoznawczych programów telewizyjnych, nie udawał najmądrzejszego w kraju, tylko posiłkował się słownikami, gdy ktoś zadał mu jakieś pytanie, a on nie był pewien prawidłowej odpowiedzi.

  Pokory, czyli świadomości własnej niedoskonałości, zabrakło redaktorom ostatniej strony dzisiejszej - 7.10.2015 - „Gazety Polskiej Codziennie”, którzy najwyraźniej chcieli ośmieszyć minister edukacji narodowej Joannę Kluzik-Rostkowską. Do pokazujących ją zdjęć domalowali tzw. dymki z napisami: „Internauci poprawili mnie, że nie mówi się "dużymi literami", tylko "wielkimi literami"…” i „…że nie w "cudzysłowiu", lecz w "cudzysłowie".”

  Co do cudzysłowu, wytyk zasadny. Jednak co do litery - wpadka. Gdyby pismacy z „GPC” sprawdzili w słowniku, dowiedzieliby się, że można i dużą, i wielką. Obie formy są poprawne! Byle nie mówić „z dużej (małej) litery” lub „z wielkiej (małej) litery”. To bowiem oczywisty błąd.