Stefcio był twórcą i szefem Wrocławskiego
Klubu Młodzieży WeKuM, goszczącego zazwyczaj w Piwnicy Świdnickiej w
podziemiach Ratusza. W nagrodę za zasługi w prasowym rozpropagowaniu tej
inicjatywy stałem się posiadaczem legitymacji honorowego członka nr 1.
Największą sławę Świgoń zyskał jako prezes
Międzynarodowego Klubu Wysokich, założonego przez dziennikarza „Słowa
Polskiego” – redaktora Michała Żywienia. Media (zwane wtedy środkami masowego
przekazu) nie szczęściły miejsca zwłaszcza na relacje z dorocznych balów
„wieżowców”, połączonych z mierzeniem uczestników. Prezes Stefek był jednym z
najniższych w tym towarzystwie. Ze swoimi 176 centymetrami prawie mu
dorównywałem wzrostem, a skoro miałem w dowodzie osobistym urzędowy wpis, że
jestem „wysoki”, to nawet ja załapywałem się na pełnoprawne członkostwo.
Z kolei moim własnym, autorskim pomysłem,
śmiałym jak na PRL-owskie realia obyczajowe, było zorganizowanie, pod
patronatem „Gazety Robotniczej”, pierwszego w kraju Klubu Samotnych. Singielki
i single spotykali się na wieczorkach m.in. w Dzielnicowym Domu Kultury Stare
Miasto przy placu Solnym. Gdzieś w domowym archiwum mam sympatyczny list od
dwojga, którzy poznali się właśnie na jednej z takich imprez i wkrótce zostali
małżeństwem. Wiem też o co najmniej kilkunastu innych parach damsko-męskich,
które związały się ze sobą na dłuższy czas…