Ona bowiem od czterech lat mieszka i pracuje
właśnie w Monachium, dokąd – nie znając języka niemieckiego – wyemigrowała za
lepszymi zarobkami. Mimo tak już długiego tam pobytu, nie była jeszcze ani razu
na stadionie Bayernu i nie widziała na żywo Roberta Lewandowskiego w akcji. Za
to w minionym roku stała się naocznym świadkiem najazdu na stolicę Bawarii
tysięcy nielegalnych imigrantów muzułmańskich. Przybywają do Niemiec na
zaproszenie Angeli Merkel, której dobroduszność wobec roszczeniowych gości
wywołuje coraz większy sprzeciw nawet wśród jej rodaków.
Uważam, że nierozsądna polityka pani
kanclerz prędzej czy później musi się zemścić. Oby nie tragediami niewinnych
ludzi, których w imię humanitaryzmu ślepy los skaże na śmierć z rąk islamskich
terrorystów.