Po serii porażek w wyborach prezydenckich,
parlamentarnych (do Senatu) i samorządowych (do sejmiku województwa
dolnośląskiego), twórca radykalnie patriotycznej „Solidarności Walczącej”,
wrocławski doktor fizyki Kornel Morawiecki zanotował wreszcie pierwszy w III RP
demokratyczny sukces. Dostał się do Sejmu z listy ruchu Pawła Kukiza.
Opowiadający się za rodzimym (nie mylić z
rodzinnym) kapitałem poseł Kornel Morawiecki ma syna Mateusza, który jest
prezesem Banku Zachodniego WBK – instytucji należącej do hiszpańskiej grupy
Santander. Po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych,
wymienia się go na dziennikarskiej giełdzie nazwisk wśród najpoważniejszych
kandydatów na ministra finansów w samodzielnym rządzie tej super patriotycznej
partii.
Tymczasem antysystemowy Kukiz ma zwyczaj
wyzywać bankowców od „banksterów”, co ma się kojarzyć jednoznacznie negatywnie.
Nie słyszałem, aby choć raz zastrzegł: „są nimi wszyscy z wyjątkiem Mateusza
Morawieckiego, syna Kornela”…