czwartek, 5 listopada 2015

Co się komu w czym przewraca

   Moje około 30-tysięczne osiedle Kosmonautów we Wrocławiu miało już, nie licząc tradycyjnych sklepów, sześć centrów handlowych: dwie „Biedronki” oraz „Astrę”, „Lidla”, „Netto” i „Tęczę”, a od wczoraj przybyło tu „Aldi”. Wybrałem się na otwarcie, tłumów nie zaobserwowałem, oferta też – jak powiada młodzież – dupy nie rozrywa.

   A propos tzw. czterech liter. Spotkałem na zwiedzaniu „Aldi” sąsiada, z którym niegdyś działaliśmy razem demokratycznie wybrani do rady osiedla. „Nie ma tu co kupić” – zagadnąłem. Przytaknął. „Chyba mi się w dupie przewraca” – zauważyłem. I dodałem również w jego imieniu: „Marcepanów nam się zachciewa”.

   Sąsiad na to: „A wiesz, że moi rodzice identycznie komentowali apetyt dzieciaków na delikatesy? Skąd pochodzili twoi?”. „Z Łodzi” – oznajmiłem. „A moi z pobliskiego Sieradza” – poinformował. Wszystko jasne? Chwilowo…

   Po powrocie do domu zapytałem żonę Ewę – rodowitą łodziankę, czy zna te powiedzonka o dupie i marcepanach. Odpowiedziała bez wahania, że nie. Zna tylko: „Ptasiego mleczka ci brakuje”. Ta sentencja też nie jest mi obca.

   Morały? Po pierwsze: znajomość lub nieznajomość pewnych odzywek nie zawsze zależy od tego, skąd się pochodzi. Po drugie: dostępne wszędzie marcepany i ptasie mleczko są dziś dla młodszych pokoleń Polaków – niepamiętających permanentnych „przejściowych niedoborów” artykułów spożywczych w czasach PRL – synonimami nie tyle rarytasów, ile przesytu...