wtorek, 19 maja 2015

Polowanie na Komorowskiego

   Gdyby 24.05.2015 wybór między Bronisławem Komorowskim a Andrzejem Dudą był obywatelskim przymusem, przymykając oczy, zatykając uszy i nos oraz – jak radzi Władysław Frasyniuk – zaciskając zęby zagłosowałbym na obecnego prezydenta RP, za przedłużeniem jego pieczy nad pałacowym żyrandolem. Dlaczego nie zrobię tego dobrowolnie?

   Bo nie mam zaufania do człowieka, który nie ceni życia ludzi i wszelkich innych stworzeń. Dowody nie do podważenia?

   Komorowski w młodości chciał zabić przypadkowego milicjanta. Niedoszłego zamachowca nie usprawiedliwia motyw: odwet za masakrę robotników w grudniu 1970.

   Jego hobby to strzelanie do zwierząt. Uśmierca je nie dla zdobycia żywności, lecz dla rozrywki.

   Ostatnio pokazał, że jest ślepy i głuchy na gloryfikowanie przez władze Ukrainy sprawców rzezi wołyńskiej. Ichniejszy parlament uznał banderowców za bohaterów narodowych akurat w dniu, w którym nasz prezydent tam przemawiał!