niedziela, 17 maja 2015

Fejsbukowy cenzor

   Z niejakim rozbawieniem zauważyłem, że jeden z moich kolegów, w PRL-u komuch, w III RP pomuch, uprawia na swoim profilu fejsbukowym cenzurę komentarzy. Nie jakąś tam obyczajową, lecz czysto polityczną!

   Kolega sprowokował mnie do żartów z Bronisława Komorowskiego, gdy niczym prawdziwy leming wyraził zaniepokojenie widmem porażki jego faworyta również w drugiej turze wyborów prezydenckich. Kliknął „lubię to” pod dowcipem, w którym dzień po porażce 24.05.2015 żona wciąż jeszcze urzędującej głowy państwa, spoglądając na pałacowy żyrandol, mówi do męża: „chociaż żarówki wykręć”. Dał też lajka pod wicem z serii „co na to Bronek?”, w którym na skargę: ”panie prezydencie, u mnie w domu jest zimno”, pierwszy obywatel radzi: „to proszę zamknąć lodówkę”.

   Trzeciej mojej wrzutki już nie zdzierżył. Wziął i ją wykasował. Co uznał za nadużycie wolności słowa? Tekścik: „ – Panie prezydencie, nie cierpię buraków. – To proszę na mnie nie głosować”…