Wedle pomunistów, Polska to „nienormalność”
pod rządami „klasy próżniaczej” (Donald Tusk); „dziki kraj” (Mirosław Drzewiecki);
„państwo istniejące tylko teoretycznie”, gdzie „chuj, dupa i kamieni kupa”
(Bartłomiej Sienkiewicz); pracujący za mniej niż 6 tys. zł miesięcznie są „złodziejami
albo idiotami” (Elżbieta Bieńkowska), a stosunki międzynarodowe cechuje „robienie
laski Amerykanom” (Radosław Sikorski).
W tym jednopartyjnym towarzystwie tylko
Bronisław Komorowski nie utracił kontaktu z propagandową rzeczywistością,
stwierdzając całkiem na trzeźwo: „Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że żyjemy
w złotym okresie dla Polski".
Co przypominam w „bulu i nadzieji”, że nie
zwycięży Andrzej Duda w pakiecie z Jarosławem Kaczyńskim i Antonim
Macierewiczem.