piątek, 3 kwietnia 2015

Makabryczne "na szczęście"

   Nobody’s perfect, lapsusy zdarzają się nawet bardzo doświadczonym dziennikarzom – pół żartem, pół serio zareagowałem ja, stary i też niebezgrzeszny pismak, podczas czytania wielkanocnego felietoniku Jana Turnaua pt. „Co znaczy krzyż?” (dziennik „Metro” z 3-4.04.2015, rubryka „Do młodych”).

   Ten znany publicysta katolicki stwierdził m.in., że „sami zresztą chrześcijanie przez bardzo długie wieki zapominali, po co Jezus dał się ukrzyżować”. Przypomniał, że „stosowali przemoc, nieraz straszliwą, zabijali, narzucali własne przekonania ogniem i mieczem”. Po czym spuentował ten wątek tak: „dziś już jednak na szczęście raczej nie oni zabijają, tylko są zabijani, prześladowani za swoje poglądy”.

   Nieszczęsne to „na szczęście”…