środa, 25 marca 2015

Awaria "Awaryjnego", czyli moje szczęście w nieszczęściu

   Niefajny obrazek komunikacyjny dzisiaj (25.03.2015) we Wrocławiu widziałem. Momenty były!

   Wracałem ci ja przed jedenastą z zakupów w „Magnolii” do domu, a tu na skrzyżowaniu ulic Legnickiej i Niedźwiedziej zablokowany ruch na torowisku po zderzeniu tira z tramwajem. Już chciałem na piechotę (wiosenne słońce zachęcało do spaceru), ale jak na zamówienie pojawił się autobus z napisem „Awaryjny”. W ścisku i gorącu (nie dało się wyłączyć ogrzewania?) przejechałem trzy przystanki coraz wolniej wlokącym się wozem zastępczym i wysiadłem zgodnie z planem przy „Astrze”. W tym momencie kierowca poprosił o opuszczenie autobusu również wszystkich innych pasażerów, tłumacząc postój awarią.

   Jak rzadko, ja akurat specjalnie narzekać na nieszczęśliwy zbieg okoliczności nie mogłem. Mimo wypadku i awarii, właściwie nie straciłem przezeń czasu, którego akurat teraz mam już pod dostatkiem, bom szczęśliwy emeryt.

    Bzdecik? Sorry, c’est la vie!