środa, 7 stycznia 2015

Szczęście i nieszczęścia

   Udzielając mi swego czasu wywiadu, obecny lider Socjaldemokracji RP, były marszałek Sejmu Marek Borowski powiedział m.in., że lubi „czytać liczby”. Znane jest zamiłowanie tego polityka do łamigłówek, nie tylko z cyferkami.

   Ja zdecydowanie wolę umysłowe zabawy z literkami. Dziś np. trochę sobie pofilozofowałem, że słowo „szczęście” wymawiamy (piszemy) z reguły tylko w liczbie pojedynczej, w przeciwieństwie do „nieszczęść”. Zwierciadło życia? Porażek w nim przeważnie więcej niż sukcesów, więc chyba coś w tym jest.

   Często mówimy, że „nieszczęścia chodzą parami”. Raczej nie słychać tego samego o „szczęściach”. Nawet gdy myślimy o dwóch najbardziej znanych w świecie Polakach: „Bolku” (esbecki pseudonim Lecha Wałęsy) i Lolku (młodzieńczy przydomek Karola Wojtyły vel Jana Pawła II). Że już nie wspomnę o bliźniakach Kaczyńskich, którzy też swoich adoratorów mają.

06.2008