Ja
zdecydowanie wolę umysłowe zabawy z literkami. Dziś np. trochę sobie
pofilozofowałem, że słowo „szczęście” wymawiamy (piszemy) z reguły tylko w
liczbie pojedynczej, w przeciwieństwie do „nieszczęść”. Zwierciadło życia? Porażek
w nim przeważnie więcej niż sukcesów, więc chyba coś w tym jest.
Często
mówimy, że „nieszczęścia chodzą parami”. Raczej nie słychać tego samego o
„szczęściach”. Nawet gdy myślimy o dwóch najbardziej znanych w świecie
Polakach: „Bolku” (esbecki pseudonim Lecha Wałęsy) i Lolku (młodzieńczy
przydomek Karola Wojtyły vel Jana Pawła II). Że już nie wspomnę o bliźniakach
Kaczyńskich, którzy też swoich adoratorów mają.
06.2008
06.2008