piątek, 2 stycznia 2015

Best Bester

   Są dziennikarze, którzy nie piszą niczego do druku. Jednak funkcjonowanie redakcji bez nich byłoby niemożliwe.

   Np. w „Gazecie Robotniczej” takim niepiszącym, ale zarazem niezbędnym dziennikarzem, był długoletni sekretarz techniczny Józef Bester, zwany przez młodszych kolegów „Bestersellerem”. Panował on nad redakcyjnym bałaganem - poczynając od makietowania poszczególnych wydań dziennika, a na dysponowaniu samochodami służbowymi kończąc - z zadziwiająca precyzją. Był prawdziwym mózgiem naszej prasowej fabryki. A przy tym zawsze dobroduszny, pogodny, życzliwy…

   Najlepsze cechy charakteru ojca ma jego syn Krzyś Bester. Też już długoletni sekretarz techniczny „Gazety Wrocławskiej”. Za „moich czasów” to on odpowiadał m.in. za tzw. rozpiski, czyli szczegółowe rozmieszczanie tekstów dziennikarskich i reklam na kolejnych kolumnach dziennika. Świetnie sobie z tym radził - co docenialiśmy zwłaszcza wówczas, gdy wybierał się na urlop (czytaj: na grzybobranie) i ktoś z konieczności musiał go zastępować.

05.2008