Gdyby było inaczej z jego punktu widzenia, chyba bym to odczuł. Pierzchała
bowiem, na co dzień bardzo spokojny i uczynny wobec wszystkich wokoło, po
alkoholu potrafił zachowywać się niezbyt przyjemnie wobec osób, z którymi miał
jakieś porachunki.
Niekiedy woziłem się samochodem Adasia, kiedy on akurat jechał do Wrocławia i z
powrotem. Pozostaje jedną z nielicznych osób, której jestem coś dłużny. Za
benzynę. Zazwyczaj dbałem o to, by nie mieć komukolwiek cokolwiek do
spłacenia - dlatego tak dobrze pamiętam, że akurat z tym moim imiennikiem
mam rachunek z nieuregulowaną rubryką „winien”.
A poza tym… podobała się mi jego córka. I imponowała też, bo znała język
szwedzki.
04.2008