Miał on - nie licząc współpracowników - 4-osobową obsadę. Służbowo podlegały mi dziennikarki Bożena Bryl i Halina Szegżda oraz sekretarka Marzena Szymańska.
Nieprzypadkowo skierowałem taki oto wniosek: „Brakuje przede wszystkim jeszcze jednego pełnoetatowego dziennikarza, koniecznie mężczyzny. Wówczas oddział, oprócz pełnienia swojej zasadniczej i bardzo czasochłonnej funkcji informacyjnej, mógłby szerzej podejmować tematy publicystyczne”.
Poprzestano na tzw. posiłkach, czyli delegowaniu do pomocy dziennikarzy z Wrocławia i częstszym podsyłaniu do Jeleniej Góry samochodu służbowego na wyjazdy „w teren”.
04.2008