Dla
mnie jest on postacią bardzo pozytywną. Kto go miał przyjemność poznać bliżej,
ten powinien polubić. Typ kulturalnego kolegi o łagodnym usposobieniu. Wyróżnia
się cichym i nieśpiesznym sposobem mówienia.
Te
cechy Staszka Pelczara sprawiały, że np. wypowiadane charakterystycznym głosem:
„Popatrz, Adaś, z kim ja muszę pracować”, gdy akurat któryś z dziennikarzy
„Nowin Jeleniogórskich” w mojej obecności zawracał mu głowę jakimiś pierdołami,
brzmiało zupełnie niezłośliwie, wręcz dobrotliwie. A bodaj najczęściej przez
niego powtarzany wulgaryzm: „Ja pierdzielę” miał taką intonację, że chyba nie
raził uszu nawet szczególnie przewrażliwionych na brzydkie wyrazy.
W
Jeleniogórskim Ośrodku Prasowym razem przeżyliśmy wprowadzenie stanu wojennego.
Gdy w końcówce 1981 ówczesne władze na krótko zawiesiły wydawanie
prasy, z braku sensownej roboty najwięcej czasu w redakcji spędzaliśmy -
oczywiście w szerszym towarzystwie - na grze w kości.
03.2008