poniedziałek, 29 grudnia 2014

Komplemenciarz

   Jacka Czynajtisa w roli prezesa Domu Wydawniczego „Gazeta Wrocławska” wspominam mile. Dał się lubić, potrafił mobilizować do roboty komplementami. Np. podczas jednego z towarzyskich spotkań integracyjnych całego zespołu redakcyjnego (odbywały się takowe w weekendy, mniej więcej raz w roku, w Szklarskiej Porębie, Sobótce i innych atrakcyjnych miejscowościach) wyznał wobec wszystkich obecnych, że wierną czytelniczką moich felietonów jest jego żona. Którą zresztą nigdy nie miałem przyjemności poznać osobiście.

05.2008