środa, 31 grudnia 2014

Kolegia

   Za moich czasów zebrania redakcyjnego kolegium w „Słowie Polskim-Gazecie Wrocławskiej” odbywały się zazwyczaj dwa razy dziennie. Rano ocenialiśmy najnowszy wydrukowany numer (rzadziej wpadając w zachwyt, częściej wytykając błędy) oraz planowaliśmy kolejne wydanie (koncentrując się na tematach kreowanych, na wypadek braku samograjów - ważnych wydarzeń bieżących). Po południu omawialiśmy wstępne, uzupełniane potem do późnego wieczora, makiety poszczególnych kolumn i ewentualnie łataliśmy dziury na niektórych stronach, urządzając czasem łapanki na autorów („Napisz coś o…”). Ot, redakcyjny kołowrót. W dzienniku to powtarzające się niemal co dobę, swoiste perpetuum mobile.

   Mimo koordynujących dziennikarską robotę kolegiów, zdarzało się nam np. wydrukować - bardzo rzadko, ale jednak - ten sam tekst dwukrotnie. Bywało, że w tym samym numerze!

05.2008