Nie
jest tajemnicą, że prof. Religa był nałogowym palaczem. Pamiętam, że goszcząc
we Wrocławiu nie potrafił się obyć bez papierosa nawet podczas trwania
konferencji prasowych. Przepraszał dziennikarzy, pytał, czy może, a my odpowiadaliśmy
grzecznie, że tak. Więc dymił jak lokomotywa. Dziś czuję się ociupinkę
winien jego stanu zdrowia.
Może
więcej uzależnionych od nikotyny rzuciłoby palenie, gdyby na paczkach
papierosów umieścić napis: „Palenie zabija. Zbigniew Religa”?
03.2008