Każda
wydrukowana publikacja była wyceniana przez zwierzchników. Zanim szeregowy
dziennikarz (funkcyjnych to nie dotyczyło) zaczął pomnażać konto wierszówkowe,
musiał najpierw wykonać tzw. obowiązek (minimum wydajności) w ramach
wynagrodzenia zasadniczego. Kierownicy natomiast mogli nic nie pisać i jeszcze
przysługiwał im dodatek funkcyjny za organizowanie pracy i adiustowanie cudzych
tekstów.
Zatrudnieni
w redakcjach Wrocławskiego Wydawnictwa Prasowego otrzymywali corocznie
„trzynastki”. Po przekształceniach własnościowych te dodatkowe
pensje zlikwidowano. Przestano też wypłacać nagrody jubileuszowe. Dostawało się
je za okrągłe rocznice pracy, raz na pięć lat.
Zdarzały
się również nagrody uznaniowe za najlepsze - zdaniem szefów - teksty.
A poza tym „należało się” po kilka bezpłatnych gazet na co dzień, bon towarowy
na święta bożonarodzeniowe i paczka dla każdego małego dziecka dziennikarza na
mikołajki.
03.2008