Czekański
wyróżnia się tzw. lekkim piórem. Nic dziwnego, wszak dziennikarstwo - jak
dowcipnie zauważył jeden z naszych kolegów po fachu Waldek Niedźwiecki -
wyssał z mlekiem… ojca Henryka, bardzo za swego życia lubianego żurnalisty.
Oprócz
boksu i innych sportów walki, Bartek jest niekwestionowanym autorytetem
speedwaya. Z właściwym sobie poczuciem humoru testuje jego „znawców”
opowiadaniem o hamulcach w motorach żużlowych, których te akurat maszyny w
ogóle nie mają. I nie obraża się, gdy inni robią sobie podśmiechujki z
trwających niewiele ponad minutę wyścigów, gdzie zawodnicy jeżdżą zaledwie
cztery okrążenia toru i skręcają tylko w lewo, a pierwszy na mecie jest
zazwyczaj ten, kto najszybciej wystartuje, chyba że prowadzącemu zdarzy się
defekt po drodze.
Mnie
Bartek imponuje też odwagą, jaką trzeba - mniemam - mieć, by
uczestniczyć w rajdach samochodowych, jako pilot znanego kierowcy Krzysztofa
Tercjaka.
03.2008