W moim dzieciństwie na Polu Marsowym Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu
znajdowało się mnóstwo boisk futbolowych. Często organizowano tam turnieje
drużyn podwórkowych. I ja w nich czasem uczestniczyłem. Raz nawet sam
zmontowałem cały zespół. Nazwałem go Tottenham, bo wówczas ten angielski klub
był na topie. A poza tym kojarzył się Polakom ze słowami: „to ten cham”, co
wielce niektórych małolatów rozweselało.
02.2008