Żeby zrozumieć ten paradoksalny tytuł, trzeba mieć przed oczami krajobraz po
klęsce ekologicznej w Sudetach Zachodnich w latach 80. XX wieku. Szczególnie
przeraził mnie rozmiar szkód na szlaku turystycznym ze Świeradowa na Stóg
Izerski. Szedłem przez martwy las, z wysuszonymi drzewami. A po drodze cisza
jak na pustyni - żadnego śpiewu ptaków. Tak wyglądało wspólne,
destrukcyjne dzieło przemysłowych zanieczyszczeń i owadzich szkodników.
02.2008