Zrobił na mnie dobre wrażenie. Podobny do ojca, fizycznie przypomina Rafała
Kubackiego (mimo że nie jest aż tak potężny). Wygadany. Sympatyczny.
W pierwszej kolejności zapytał o babcię Halinę, czyli moją i Edka matkę.
Odpowiedziałem, że nie żyje już od blisko 15 lat i jest pochowana na cmentarzu
komunalnym na Grabiszynku we Wrocławiu.
Ja z kolei byłem ciekaw, co się dzieje z Edkiem, którego ostatni raz widziałem
w 1987 w Łodzi na pogrzebie naszego ojca Aleksego. Wiedział niewiele poza tym,
że żyje gdzieś w Niemczech, założył tam nową rodzinę z Niemką i po raz wtóry
zmienił nazwisko, tym razem na Gorecki.
Nie mogłem nie skojarzyć, że Łukasz urodził się w 1978. W tym samym roku co mój
syn o identycznym imieniu. Zbieżność jest zupełnie przypadkowa. Z
pewnością z Edkiem niczego nie uzgadniałem, bo nie miałem z nim wówczas żadnego
kontaktu.
Mój bratanek jest jeszcze kawalerem, przy czym to właśnie jego dziewczyna,
zainteresowana rodzinnymi korzeniami swego chłopaka, zainspirowała go do
spotkania ze mną. On sam skończył szkołę gastronomiczną i był ostatnio szefem
kuchni „Pod Lutym (czyli srogim) Turem” w podwrocławskiej miejscowości
Borowa - dokąd ma niedaleko, bo mieszka na Psim Polu.
02.2008