czwartek, 2 października 2014

Jedyna spowiedź

   Spowiadałem się księdzu tylko raz w życiu, podczas pierwszej komunii w kościele na wrocławskiej Klecinie. Wydawało się mi, że jestem bezgrzeszny, miałem więc kłopot, by w ogóle coś powiedzieć. Bardziej z przymusu niż z przekonania przyznałem się do kradzieży owoców z cudzych ogródków działkowych. I proszę sobie wyobrazić, że dostałem rozgrzeszenie.

02.2008