Współtworzyłem w Jeleniogórskim Ośrodku Prasowym, znajdującym się wówczas u
zbiegu ulic Okrzei i Pocztowej, koło Związku Zawodowego Dziennikarzy PRL. Z
zachowanej dokumentacji wynika, że na zebraniu założycielskim było 9 z 13
członków, reprezentujących tygodnik „Nowiny Jeleniogórskie” oraz miejscowe
placówki „Gazety Robotniczej”, „Słowa Polskiego”, Polskiej Agencji Prasowej i
Telewizji Polskiej. W tajnym głosowaniu wygrałem pierwszą turę wyborów na
przewodniczącego koła (dostałem sześć głosów, przy dwóch dla Artura
Schabowskiego i jednym dla Zbyszka Kilara), ale odmówiłem przyjęcia tej
funkcji. Tu trzeba wyjaśnić, że obligatoryjnie wybieraliśmy spośród wszystkich
13 członków, bez pytania kogokolwiek z nich wcześniej o zgodę na kandydowanie.
Druga tura też nie dała rozstrzygnięcia, w trzeciej natomiast wymaganą
bezwzględną większość zebrał fotoreporter Schabowski.
Ja natomiast zostałem wybrany do 6-osobowego zarządu dolnośląskiego oddziału
Związku Zawodowego Dziennikarzy PRL. A potem, z rozpędu, znalazłem się w
kolegialnym, 3-osobowym kierownictwie Wojewódzkiego Zespołu Konsultacyjnego
Autonomicznych Związków Zawodowych w Jeleniej Górze. Oprócz mnie, byli w nim
kierownik domu wypoczynkowego „Mieszko” w Karpaczu Maria Górska (NSZZ
Pracowników Funduszu Wczasów Pracowniczych w Polsce) i kierownik Spółdzielni
Mieszkaniowej „Informatyk” przy tutejszych Zakładach Elektronicznej Techniki
Obliczeniowej Mieczysław Sikora (ZZ Inżynierów). W szeregach lokalnego ruchu
autonomicznego mieliśmy też „kadrę kierowniczą jednostek gospodarki
uspołecznionej”, pracowników „Samopomocy Chłopskiej”, ochrony przeciwpożarowej,
papierni, mleczarni i turystyki, a nawet przedstawicieli kominiarzy.
Ponadto na prawach obserwatorów zapisali się przedstawiciele wymiaru
sprawiedliwości.
Rozmawialiśmy bezpośrednio m.in. z ówczesnym ministrem do spraw współpracy
rządu ze związkami zawodowymi Stanisławem Cioskiem. Jedno ze zdań sporządzonego
przeze mnie protokołu z tego spotkania brzmi: „Odpowiadając na pytania
oświadczył m.in., że jest za dialogiem ze wszystkimi związkami zawodowymi przy
jednym, wspólnym stole”. O historycznym Okrągłym Stole wtedy, w 1981, nikt
jeszcze nawet nie myślał. Stał się on faktem dopiero w 1989.
W liście otwartym do radnych Wojewódzkiej Rady Narodowej w Jeleniej Górze,
zredagowanym wspólnie przez działające na tym terenie związki branżowe (z ich
szefem Bogumiłem Fiedorkiem) i autonomiczne, podkreśliliśmy: „Za zadania na
dzień dzisiejszy pierwszoplanowe uważamy przywrócenie obustronnej więzi
ekonomicznej między miastem i wsią oraz wyegzekwowanie w praktyce służebnej
roli administracji wobec obywateli, tu bowiem widzimy źródła największych
obecnie sprzeczności, rodzących najbardziej niebezpieczne dla narodu
konflikty”.
Na co dzień jako związkowiec statutowo zajmowałem się obroną interesów
pracowniczych jeleniogórskich dziennikarzy. Co w realu oznaczało np. walkę - z
pomyślnym finałem - o możliwość robienia przez nich zakupów na listę w kiosku
wewnętrznym przedsiębiorstwa „Ruch”, znacznie lepiej zaopatrzonym niż zwyczajne
kioski uliczne. Bo niemal wszystko - od papierosów, przez proszki do prania,
pastę do zębów i żyletki, po… niektóre tytuły prasowe - było wtedy towarem
deficytowym lub reglamentowanym. Zabiegałem też - również z sukcesem - aby
niektórzy zainteresowani mogli korzystać w stołówce KW PZPR wyłącznie z obiadów
jarskich. Nie oddawało się wówczas części kartek na mięso i płaciło się mniej.
Ponadto pomagaliśmy sobie nawzajem w załatwianiu zapasów owoców i warzyw na
zimę. Takie to mieliśmy czasy.
02.2008