Pewnie się narażę demokratycznej większości rodaków, ale pozwolę sobie wyrazić
zdumienie ich naiwną wiarą w łagodne i życzliwe usposobienie Tuska. Nie zauważają
oni na nim wizerunkowego, pijarowskiego pudru. Wydaje się im, że Tusk jest kimś
zdecydowanie bardziej kochającym cały elektorat, niż poprzedni premier Jarosław
Kaczyński i jego brat Lech - nadal prezydent. Tymczasem swój trafił na
swoich: lider Platformy Obywatelskiej bywa równie małostkowy, jak jego związani
z Prawem i Sprawiedliwością dwaj główni antagoniści.
02.2008