sobota, 11 października 2014

Klasa próżniacza

   Nie kto inny, ino obecny premier Donald Tusk powiedział w 1998 w chwili szczerości, że nasza klasa polityczna jest „klasą próżniaczą”. Wiedział, co mówi. Wśród bliżej go znających, jest on uważany za kogoś ponadprzeciętnie leniwego. I nie dziwi ich, że bardziej od szefowania rządowi marzy się mu prezydentura. Głowa państwa bowiem to ma klawe życie: mało roboty, dużo zaszczytów. Pełni sobie honory pierwszego obywatela kraju i jakoś ten czas leci…

   Pewnie się narażę demokratycznej większości rodaków, ale pozwolę sobie wyrazić zdumienie ich naiwną wiarą w łagodne i życzliwe usposobienie Tuska. Nie zauważają oni na nim wizerunkowego, pijarowskiego pudru. Wydaje się im, że Tusk jest kimś zdecydowanie bardziej kochającym cały elektorat, niż poprzedni premier Jarosław Kaczyński i jego brat Lech - nadal prezydent. Tymczasem swój trafił na swoich: lider Platformy Obywatelskiej bywa równie małostkowy, jak jego związani z Prawem i Sprawiedliwością dwaj główni antagoniści.
 
02.2008