piątek, 17 października 2014

Bez wstępu, rozwinięcia i zakończenia

   Z nauczycieli w szkole zawodowej przy wrocławskiej gazowni najbardziej zapamiętałem polonistkę. Miałem z nią kłopot, bo nie pisałem klasówek według jedynego słusznego dogmatu. Czepiała się, że moje wypracowania nie zawsze mają wstęp, rozwinięcie i zakończenie zgodne z belferską normą. Dawała do zrozumienia, że dobre oceny daje mi z łaski. Bóg zapłać - kwitowałem w myślach.

02.2008