W latach 70. XX wieku nagle - z mojego punktu widzenia - oboje przeprowadzili
się z wielkomiejskiego Wrocławia do wsi Parzyce między Bolesławcem a
Nowogrodźcem. Tam, w zabytkowym młynie wodnym nad Kwisą, ona zamieszkała z nim,
aby on mógł poświęcić się wypalaniu w elektrycznych piecach zaprojektowanej
przez siebie unikatowej ceramiki.
Podarowane mi przez Niemirowskich ozdobne wazony - jeden z rzeźbą wojów na
koniach, drugi z motywami roślinnymi i ptakami - są na honorowych
miejscach wśród moich najpiękniejszych domowych pamiątek.
A kiedy raz odwiedziłem to małżeństwo w czasie dojrzewania wiśni, wróciłem do
redakcji z pełnym wiadrem tych owoców zerwanych w ich ogrodzie.