Niemniej moje, najważniejsze dla ucznia, świadectwo dojrzałości z 1971, kiedy
jeszcze nie stawiano ocen celujących („szóstek”), nie wygląda
najgorzej. Język polski - dobry, język rosyjski - dostateczny, wiedza o Polsce
i świecie współczesnym - bardzo dobry, historia - bardzo dobry, propedeutyka
nauki o społeczeństwie - bardzo dobry, matematyka - dostateczny, fizyka -
dobry, chemia - dostateczny.
To końcowe oceny z wszystkich przedmiotów w klasie maturalnej. Może powinienem
się nieco wstydzić „czwórki” z polskiego, ale przyczyną tego zaniżonego stopnia
była zapewne nielubiana przeze mnie gramatyka.
Natomiast dyplom ukończenia studiów na „Uniwersytecie im. Bolesława Bieruta we
Wrocławiu” (tak się w PRL-u ta uczelnia oficjalnie nazywała) lepiej wyglądać
nie mógł. Cytuję: „Adam Kłykow, urodzony dnia 17.12.1949 r., odbył studia
magisterskie w Instytucie Nauk Politycznych w zakresie nauk politycznych z
wynikiem bardzo dobrym i po spełnieniu wymogów określonych obowiązującymi
przepisami uzyskał w dniu 11.07.1979 r. tytuł magistra nauk politycznych”.
Dyplom ten powinienem zrobić już w 1978, był to jednak rok poważnych zmian w
moim życiu: urodzin syna i przeprowadzki z Bydgoszczy do Jeleniej Góry. To
sprawiło, że po absolutorium zabrałem się do pisania pracy magisterskiej z
pewnym opóźnieniem. Nie musiałem się zresztą spieszyć. Nikt w domu i redakcji
mnie nie poganiał do niezwłocznego wyrobienia papierka legitymującego pełne
wyższe wykształcenie.
01.2008
01.2008