poniedziałek, 8 września 2014

Szczęśliwy traf

   Trafiłem na początku 2008 swą rekordową wygraną. Za „ósemkę” w multilotku za 2,50 dostałem 520 złotych (208-krotne przebicie).

   Jak na regularne granie w lotto od osiągnięcia pełnoletności, to co najwyżej nagroda pocieszenia. Jednak wciąż nie tracę nadziei na milion, trzymając się zarazem paru hazardowych reguł.

   Po pierwsze: systematycznie płacę w kolekturze dobrowolny podatek od szczęścia - nie modląc się o fortunę niczym Żyd w starej anegdocie, w której zniecierpliwiony Bóg rzecze do niego: „Icek, daj mi wreszcie szansę i zagraj!”.

   Po drugie: nie kombinuję, co by było, gdyby… Np. gdybym pomnożył multilotkową stawkę, to wygrałbym proporcjonalnie więcej. Znacznie bardziej prawdopodobne byłoby bankructwo. A więc umiar nade wszystko!

01.2008