Z tamtego okresu zachował się maszynopis jednego z moich felietonów, który nie
został zakwalifikowany do druku z przyczyn obyczajowych. Decydenci uznali, że
tekst jest nazbyt frywolny.
Co prawa, to prawda. Oto fragment tego felietonu:
„Mieszkałem jakiś czas w hotelu "Europa" w Jeleniej Górze. Ma on to do siebie,
że na tradycyjne pytanie, co słychać, mogę dać rozwiniętą odpowiedź, bo ściany
mają tam uszy, takie są przenikliwe (…).
Następnej nocy zostałem zbudzony gdzieś około pierwszej odgłosami z sąsiedniego
pokoju:
- Władek, kochany… Jeszcze nie… Och… Jesteś cudowny… Już, kończ… Błagam, nie
mogę dłużej…
Po kwadransie, z tego samego pokoju:
- Kocham cię, Czesiek… Jestem twoja… Ach… Tak pragnęłam z tobą… Jeszcze trochę…
Aaaa…
Do Władka i Cześka przemawiał ten sam kobiecy głos. Panowie byli zdecydowanie
mniej rozmowni”.
No proszę, jaki erotyk mi wyszedł. A może nawet pornol!
01.2008